Strony

wtorek, 16 września 2025

2100. Szczęściara.

Dobry to był pomysł z dłuższym snem (pod kołderkę o dziesiątej, pobudka 6:15).

Czyż nie jest ze mnie szczęściara? Po pracy wychodzę za zakręt i widzę Kochanego, jak zmierza w moim kierunku bardzo z siebie zadowolony; robimy zakupy w polskim sklepie na zaś, potem idziemy na kaffkę do Czarnej. 

Pogoda dziwna, szara, ale w sumie ciepła, niezbyt wietrzna, więc przed obiadem wyszliśmy na chwilę do ogródka z kotami (słońce jak blady krążek). Potem zagościła na wybrzeżu bura chmura, więc deszcz, do tego obiad późny (Kochany po siódmej serwuje łososia z kartoffeln). Czyli spacer nad morze był raczej nocny; wyszliśmy po zachodzie słońca, mieliśmy ze sobą latarkę, która zaraz nam wysiadła. Chwila na plaży, widok na łunę nad Dublinem:

I w drugą stronę, mroczny widok na Głowę:

Już zakręcaliśmy do domu, gdy zobaczyliśmy Stefana wygrzebującego się z hangaru, pipczącego i cisnącego do morza. Piiik. Piiik. Będzie się działo! Zaczęliśmy wypatrywać Michaela; za chwilę Kochany zauważył szybko przemieszczające się światełko, które wyskoczyło zza Głowy, przesunęło się żwawo na środek morskiego krajobrazu i stanęło w miejscu. Michael. Stefan popiczał, pomrugał światełkami, Michael mu odmrugał, zamruczał silnikiem i ruszył w kierunku brzegu. Oto szczęśliwe zakończenie (niedoobejrzane do końca, bo załogi musiały połączyć przyjaciół, żeby jeden drugiego mógł wydostać na suchy ląd, a to zawsze trochę trwa):

Było jeszcze parę osób, jak my obserwujących procedurę. Piiik. Piiik. Wiejskie rozrywki (była ekscytacja! takie szczęśliwe zakończenia to ja lubię).

W domu, za zaparowanymi oknami, czekały na nas nasze myszy. Żeby napisać notatkę musiałam się  na chwilę przenieść do sypialni, bo odparcie myszowych ataków czułości o tej porze dnia przekracza moje możliwości. Zielona herbata, książka (jutro trzeba wcześniej wyturlać się z łoża, dam radę, intencja zacna).

4 komentarze:

  1. Mmmmm ale takie ciacho to bym wsunął 😁 (nie zielone, to drugie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Tomku, zielone to sernik pistacjowy, a to drugie (moje) jest ciasteczkiem z polskiego sklepu, czymś a la drożdżówka z custard.

      Usuń
  2. Że co? Że niby od 22.00 do 6.15 to jest "dłuższy sen"?!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.