Strony

środa, 7 stycznia 2026

2213. Ciaśniota, powiedział Lincoln.

Rano wchodzę do Kuchniosalonu, a tam cała podłoga usiana strzępkami papierków wydzierganych z rolki papieru kuchennego schowanego nad moją głową. Mańka siedziała w tym bałaganie zupełnie beztroska, bo najważniejsze, że kotamatka żyje, miaaaaauuuuu, Bronisława zaś stała na skraju bałaganu z miną "przesadziłam, ale było warto". Nie wrzasnęłam. Dziewczyny nadtłukły mi też kubek z pomarańczowym kotem, jest w całości, ale co to za całość w której nie można zaparzyć herbaty. Nic, zero reakcji emocjonalnej. Może naprawdę jestem chora, coś mi się zagnieździło w mózgu i takie są pierwsze objawy? :) W milczeniu posprzątałam papier, wyczyściłam kuwety, tylko żarcia od razu nie dałam, żeby sobie przemyślały swoje złe uczynki. Bronisława kminiła, Mańka nie myślała, bo nie ma czym, więc chodziła za mną i pomiaukiwała. Gdy do Kuchniosalonu wszedł kotatata, Bronka od razu podbiegła z zostałyśmy niesłusznie pomówione ... kochamy te srajty, myślę, że one też potrzebują więcej przestrzeni. Rozmnożyliśmy się nie uwzględniając naszych możliwości lokalowych :D Czyli frustracja w związku z domową małością rośnie. Dzwoniłam dzisiaj do Instytucji, niczego się nie dowiedziałam, łaskawie przyślą nam papiery, żebyśmy sobie złożyli. Biurwowe procedury są niezwykle zniechęcające.

Poranek w pracy standardowy, prawie zawsze jako pierwsza przychodzi Ukrainka, która uczy się języka, więc dużo rozmawiamy o tym, co nas otacza, a że ją otacza wojna ... zaczęłyśmy dzisiaj od wielości tłumaczeń Mistrza i Małgorzaty na polski, bo przy tej czynności mnie zastała, przy poszukiwaniu audiobooków z różnymi polskimi wersjami.

Nudzę się, skroluję, wychodzę, wracam z burrito i kawą, odliczam. Nareszcie, pakuję się do samochodu. Jedziemy do Lidla, potem świńskim truchtem po prowincji do domu. Jeszcze raz śledzę trasę w google view, bo w drodze widziałam ładny, duży dom.


Z mamą rozmawiam pół godziny.

Czy mogę zrozumieć fizykę tym pustym łbem? Yyyy, rano freestylowo przeglądałam blogi i od miejsca do miejsca znalazłam taki wykład profesora Dragana o czarnych dziurach. Piękne. Kochany też zerkał. A teraz pora na Telesfora, ziew.

6 komentarzy:

  1. Ależ Ci ta grzywka rośnie pieronem! 😲 Dopiero co podcinałaś... 🤡😜

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale jak to, Mańka nie ma czym myśleć? Czemu tak obelżywie? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariuszu, Mańka jest czystą miłością, nieskalaną myślę :D

      Usuń
  3. No przecież ja wymiękam, kiedy opowiadasz o tych dwóch srajdkach. Od razu widzę moje oszołomki. Charlie bardziej przypomina mi Mańkę, też nie ma czym myśleć :))
    W obliczu dewastacji naczyń, innych elementów wystroju i ogólnej demolki już dawno pozostaję niewzruszona. Zimna jak głaz. Stłukły? A, to dobrze, będzie więcej miejsca. I w ten deseń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @FrauBe, jest zabawa, są niespodzianki ;) Bronka weszła w okres mrrrrmiau, zawodzi piosenki dniem i nocą, a Mańka jest po prostu sobą :D

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.