Jeśli kto ciekaw, co robiłam wczoraj wieczorem: wytrząsałam pająka z rękawa szlafroka (duży kątnik w szoku). Oraz skończyłam czytać Nawiedzony dom Woolf (WL, 2022). Rano wyskoczyłam z grubszej gotówki, trzeba było ubezpieczyć samochód = przez najbliższy tydzień chleb i woda. Pod koniec pracy zaś mama zadzwoniła, czyli coś ważnego. I było ważne, przyszedł mandat na polski samochód, Kochany musiał poinformować użytkownika. Na to wszystko cały czas pada deszcz.
Wcześnie dzisiaj wstaliśmy, zjechaliśmy do domu przed szóstą, resztę dnia spędziliśmy w domu, jedząc, zerkając na ostatni odcinek deserowego czerwca. Skończywszy Woolf z automatu sięgnęłam po następny zbiór opowiadań, tym razem Huellego (inny kaliber, czytam z podobnym zaciekawieniem). Młoda godzina, a ja już mam ochotę wskoczyć pod kołdrę z książką (koty się pospały, za oknem zapada zmrok).
___
edit 20:35 ach Teatru, Scarborough Fair w wykonaniu Folkal Point (byłam na tym moście, mówię Kochanemu, witałam nowy rok kiedyś tam, kiedy to było ;)).
Znaczy się, kto w szoku? Ty czy kątnik? 🤔🙃
OdpowiedzUsuń@Aśka, tak jak w tekście :D
Usuń(komentarze się odblokowały, alleluja :D)