Strony

piątek, 25 września 2026

2474. Aaaaaa ...

... o pracy nic nie rzeknę, gdyż wyszłam z niej wkurwiona i nie chcę karmić potwora (tylko jedno: jak ja nienawidzę, gdy ktoś się spóźnia, umawia się, ale chodzi tu i tam jak kurczak po odrąbaniu głowy i w przeciwieństwie do mnie nie wie, która jest godzina, bo to inni cały czas myślą za niego). Może też i na mój nastrój wpływ miał audiobook, bowiem skończyłam słuchać Ślicznotkę doktora Josefa Rudzkiej (W.A.B., 2021), a to nie jest lektura głaskająca po główce.

Zeszło ze mnie dzięki kawie (Kochany był łaskaw poczekać, aż chmura gradowa podąży swoją drogą) oraz spacerowi z koteczkami. Mąż zrobił gulasz, wcisnęliśmy go w towarzystwie placków ziemniaczanych z polskiego sklepu pod archiwalnego miecia (jednego z masochistów). Obiad późny (godzina ósma), za oknem mrok, popijam ciecz z kubka w bobry Emmy Bridgewater i wertuję Audiotekę w poszukiwaniu słuchanek łatwych i przyjemnych. Zdecydowałam się w końcu na opowiadania Daphne du Maurier. Trzeba się ogarnąć, zęby umyć, rzucić w odmęty weekendu ...

6 komentarzy:

  1. No powiem Ci, że w kwestii spóźniania i nieszanowania mojego czasu rozumiem Cię jak mało kto. Czasami myślę, że moja punktualność jest wręcz chorobliwa, zahaczająca o jakąś obsesję, fobię czy jak to nazwać. Też niedobrze, ale co zrobić? 🤔🤷‍♀️😄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Aśka, zawsze jestem trochę przed czasem, żeby się spóźnić muszę dokonać świadomego wysiłku (np. kiedy rozumiem kontekst kulturowy i wiem, że tego się oczekuje)

      Usuń
  2. Uczę się, że to tego kogoś problem a nie mój, no i szkoda życia na nerwy. Choć rozumiem, że czasem się odpowiada za różne rzeczy i przez takie osoby plan może nie wypalić.

    Pozdrowienia ze stolicy 😀 (chwilowo)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Tomku, cóż, w moim przypadku opóźnienia przesądzą o tym, czy za kilka tygodni będę miała pracę. Jednocześnie sytuacja ogólna zmusza mnie do rozsyłania CV (ponieważ wiem, że nawet jeśli pracę będę miała, nie chcę zostawać w tym akurat dziale dłużej niż to konieczne -- niczego nowego już się nie nauczę, a czuję się mało komfortowo i jestem wykorzystywana finansowo). Więc obsuwy wytrącają mnie ze strefy komfortu i w wolnym czasie skupiam się na tym, żeby do niej powracać.

      Usuń
    2. PS. pozdrowienia ze wschodniego wybrzeża :D Szkoda, że grafiki się nam słabo stykają.

      Usuń
    3. Tak, szkoda bardzo!

      A co do wykorzystywania - zawsze skrajnie wkurza mnie taka sytuacja i której piszesz.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.