Obudziłam się wcześnie, jak do pracy, zjadłam jajecznicę i ... wróciłam do łóżka. Fajnie było sobie chwilę poczytać, a potem zdrzemnąć się przy Kochanym. Badanie miałam umówione dopiero po trzeciej; czekając długo spałam, potem zaczęłam oglądać polską starotkę, Lokis. Rękopis profesora Wittembacha (1970), głównie żeby zobaczyć, czy Braunek naprawdę miała problem z rolami kostiumowymi. Coś w tym musi być, bo i tu nieciekawa.
Na badaniu byłam kwadrans przed czasem, trafiłam na Chinkę. Bardzo skrupulatna, zrobiła ze sto zdjęć moich podrobów, wyniki będą za kilka dni. Nie dowiedziałam się, czy coś ciekawego się pojawiło, bo inaczej niż w Polsce pani Chinka była tylko sprawnym technikiem pilnującym swojego poletka, pary z gęby nie puściła. Od razu pojechaliśmy z Kochanym do Costy, żeby posiedzieć na piętrze w wygodnych fotelach (ciastka przywieźliśmy ze sobą, do kawy wciągnęłam dwa danishe z Lidla).
Podczas treningu Broniowego przy płocie granicznym z sąsiadem takie coś:

To można tam przywieźć się ciacho?
OdpowiedzUsuńTreść miałem Chinkę lub Koreankę u siebie ostatnio. Przeboje z nią były, ale jakoś się dogadaliśmy 😁
@Tomku, nie pytałam, po prostu przywiozłam :)
UsuńPiszę "Chinka", choć oczywiście jestem ignorantką w temacie i nie potrafię powiedzieć, dlaczego Chinka, a nie Koreanka.
Ja podobnie, ale z wyglądu to była daleka Azja 😁
UsuńMnie Braciak też bardzo, bardzo się podobał, myślę, że bardziej, niż główni bohaterowie.
OdpowiedzUsuń@Aquarius Mist, przez podobanie mam na myśli pewien sposób gry i zbudowanie tej roli od nowa: jego Łęcki jest przegrywem, który bezustannie oszukuje siebie i innych, nie można mu ufać, ale ponieważ Łęcki uderza w tony miłości rodzinnej, najbliższe otoczenia cały czas toleruje jego niedojrzałość. Powiedziałabym, że to klasyka, ale bardzo rzadko oglądana na ekranie.
UsuńJestem chora, zła i mam ochotę komuś wpierniczyć. Nie znasz przypadkiem dobrego kandydata?
OdpowiedzUsuń@FrauBe, dlaczego jesteś zła?
UsuńSpore ta jajko było, na jajecznice by się nadało.
OdpowiedzUsuń@Dariuszu, było rzeczywiście duże, większe nawet niż u kurek liliputek, które kiedyś mieliśmy na naszym podwórku.
Usuń