W ten weekend raczej nie pospałam; znowu obudziłam się razem z Kochanym, a nawet już kręciłam się po Kuchniosalonie, gdy wychodził do pracy. Kaprawa sobota zamieniła się w niedzielę słoneczną, więc jeszcze raz wywiesiłam w ogródku swetry, doprałam kilka rzeczy, po śniadaniu dłużej rozmawiałam z rodzicami czekając aż doczyści się pralka, po czym wyszłam na krótki pacer.
Jasno, przejrzyście, ładnie.
Popołudnie: po obiedzie wyszliśmy na spacer z koteczkami pod takim niebem:
Popołudnie: po obiedzie wyszliśmy na spacer z koteczkami pod takim niebem:
Chmury wyglądały jak powiększony wzór grubego koca przesuwający się nad wybrzeżem. Undulatusy? Ich ruch po niebie nie wydawał się być szczególnie energiczny, ale gdy przed siódmą kończyliśmy spacer, koc już znikał na horyzoncie.
Szybkie ogarnięcie i wyjechaliśmy w kierunku północnym na zaproszenie Ka, który zanęcił nas na wieczór z Lalką Maślony. U przyjaciół rozmowy pod ser i herbatę były różne, a to o zagrożeniach kataklizmami i wojną (wszyscy dostaliśmy ostatnio ulotkę "Be Emergency Ready"), o butach do biegania, o spaniu nago. Gdy chłopaki skończyły grać, obejrzeliśmy we trójkę pierwszy odcinek serialu. Trzeba przyznać, że Maślona wie jak zaskoczyć. Już jesteśmy umówieni na kontynuację :)



Mnie z nowej Lalki na razie wystarczą fragment, ale doczytałem, że scenariusz Demirski pisał, więc jednak może się skuszę na serial przed obejrzeniem ekranizacji z Tyszkiewicz (za Dmochowskim jakoś nie przepadam).
OdpowiedzUsuń@Dariuszu, "Lalki" zamierzałam obejrzeć od momentu usłyszenia o ekranizacjach, bo mnie to osobiście interesuje, kwik narodowy nie ma tu wpływu, choć uśmiecha mnie, że ludzie, dla których na co dzień kultura nie istnieje, też mają opinię :) Na tę chwilę Sandra Drzymalska jest świetna, wyrazista, Schuchardt to wiadomo :)
UsuńCiekawe będzie porównanie wersji kinowych z Dmochowskim i Dorocińskim, więc myślę, że warto tę pierwszą adaptację obejrzeć.
Nie wiem, może przy całości odcinka Drzymalska sprawia inne wrażenie, ale z tych fragmentów które widziałem pierwsze moje skojarzenie: tania prostytutka. Czyli mam wrażenie, że może być z niej taka z niej Łęcka, jak z Kennetha Branagha jest Herkules Poirot, dla osób oczekujących zgodności z duchem oryginału nie do przełknięcia.
Usuń@Dariusz, tak sobie wyobrażasz tanią prostytutkę? Ciekaw jestem, co sprawiło, że Ci się tak skojarzyła.
UsuńW serialu występuje tania prostytutka zatrudniona jako pokojówka Łęckiej, możesz sobie porównać, choć i tak Maślona był łaskaw i nie pozbawiał aktorki części uzębienia, by taniość uwypuklić.
@Dariuszu, jak ktoś kiedyś zauważył przy okazji innej adaptacji (chyba chodziło o "Dumę i uprzedzenie"), nie porównujemy adaptacji z oryginałem, tylko z poprzednią adaptacją, którą dobrze pamiętamy. Coś w tym musi być, powiedział filozof ;)
Usuńno to fajnie :-)
OdpowiedzUsuń@Teatru, prawda? Tylko moja szczera chęć zapłacenia za chwilowy dostęp do Netlixa się posypała. Wizja jeżdżenia do przyjaciół na ploty połączone z seansem filmowym wydaje się atrakcyjniejsza ;)
UsuńU nas nic nie rozsyłają na jakiekolwiek wypadki, za to w Pl czekała na mnie broszura kiedy na wakacje pojechałam. Może to odgórne zarządzenie unijne, a że my poza nią, to nas ulotki omijają?
OdpowiedzUsuńOglądanie Lalki zakończyłam na odcinku pierwszym 🙂 Ciekawa jestem za to wersji kinowej, no ale tej to chyba za szybko nie obejrzę.
W Londonie dzisiaj chyba ze 25°. Mjooodziooo 😊
@Aśka, czytałam gdzieś, że w UK również zamierzają uaktualnić i wydać "war book", aczkolwiek tutaj tego tak nie nazywają, ot, ma to być przypomnienie, że trzeba się ogarnąć na wszelki wypadek.
UsuńNie wiem jak jest z UK w temacie polskich filmów; jeśli coś "chodzi", czyli jest mocno promowane, to i do nas trafia, przynajmniej do kilku dużych kin. Liczę na to :)
Ciepło niespodziewanie, przynajmniej 23, cuda i dziwy :)
Przede wszystkim Maślona pokusił się o wyjaśnienie, jakież to cuda się działy, że niewyobrażalnie bogata arystokracja była w stanie tracić majątki i dlaczego porozumienie międzyklasowe nigdy nie było możliwe. No i trochę urealnił Wokulskiego, bo ten z "Pamiętnika Rzeckiego" był taki jakiś dziwny: czerpał zyski z wojny, spekulował, a niby taki szlachetny pięknoduch.
OdpowiedzUsuń@Wolandzie, rzeczywiście Wokulski jest tu bardziej naturalistyczny. Tak na chłopski rozum ... skąd niby wzięła się ta natychmiastowa ogłada salonowa u faceta (Wokulskiego-Kamasa), który wyrósł w warunkach dość ciężkich, a później też stykał się raczej z klasami niższymi? Niby, że skoro szlachcic piąta woda po kisielu, to się już urodził taki ę ą? Na Syberii uczą walca tańczyć?
UsuńJednak Wokulski z "Lalki" był taki bardziej wielowarstwowy , niekonsekwentny może, ale przez to ludzki. I cóż, że to kupy się nie trzymało, jako osobowość. Tajemnice mają wielki urok.
OdpowiedzUsuńTeż oglądam w tym tygodniu "Lalkę" u znajomych. My lecimy po 2 odcinki za jednym posiedzeniem.
A tę kinową również zamierzam obejrzeć.
No i książkę znowu ( po raz 1001 raz ) przeczytam, bo kocham i uwielbiam.
@Agniecha, nie można Prusowi odmówić realizmu, choć chlanie pokazane jest u niego stonowane. Na "Lalkę" patrzymy pewnie przez pryzmat adaptacji z Kamasem oraz pokoleń tłuczenia, że romantyzm vs pozytywizm.
UsuńKsiążka (nowe wydanie, ale nie to "kinowe") już czeka na swój czas po Mannie :)