Strony

czwartek, 2 lipca 2020

198. Prezent, obiad na mieście, książka.

Jeszcze w nocy zaczęła mnie pochłaniać lektura autorstwa Grzebałkowskiej, Beksińscy. Portret podwójny (Znak, 2014). Zamierzałam fascynację kontynuować po śniadaniu, ale jak przyszło co do czego, wyjechałam z Fredem w poszukiwaniu prezentu urodzinowego dla Ka. Wizyta w TK Maxxie zakończyła się zakupem dwóch rzeczy na gorące lato (zielonkawa spódniczka z cieniutkiej bawełny Beacon Cove i lniane, obszerne spodnie Tahari; i jeszcze warte wspomnienia ineksprymable od Kleina — to oczywiście nie są prezenty dla Ka). Zmęczeni zjedliśmy lunch w Cafe Lemonade i w końcu, w sklepie, który odwiedziliśmy dzisiaj jako pierwszy, kupiliśmy młynek do kawy. Po powrocie do domu, bez przebierania się, tylko po herbacie, wyszliśmy na spacer. Pogoda umiarkowana, kilka osób kąpie się w morzu, przypływ spycha na piasek tysiące drobniutkich galaretek.

Fred chciał obejrzeć Disco polo z Ogrodnikiem, ale zapału wystarczyło nam na kwadrans. Za dużo pastiszu w tym pastiszu. Wskakuję pod prysznic, potem wracam do lektury zaintrygowana wszystkimi nerwicami Beksińskiego ojca.

4 komentarze:

  1. Nawet pastisz ma granice dobrego smaku. Film nazywał się "Disco polo", więc od muzyki nie mogłem wiele wymagać, ale scenariusz mogliby dopracować. Przecież niedawno oglądaliśmy również pastisz, "Klątwę skorpiona" i różnica klas była bardziej niż odczuwalna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W obydwu filmach próbowano naśladować sposób narracji, tyle, że disco polo samo w sobie ma narrację tak idiotyczną, że jej pastisz to koszmar.

      Usuń
  2. Zakładasz optymistycznie, że lato będzie gorące?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś i kiedyś będzie, a ubrania są niemodne, czyli ponadczasowe ;)

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.