Strony

czwartek, 26 listopada 2020

345. Dużo myślenia, mało działania.

Dwa spacery z wczoraj kompensują, mam nadzieję, nieruchawość i objadanie się słodyczami dzisiaj. Małżonek wyjechał po siódmej do Dublina, chociaż miał jechać do Dundrum (to w przeciwną stronę jest), i nawet dość szybko wrócił, bo już po drugiej po południu chodził naokoło domu z łopatką i wykopywał chwasty w towarzystwie swojego wiernego, futrzastego giermka. Dobra żona natomiast krzątając się po domu o poranku obejrzała do końca dokument BBC z Lucy Worsley o Bożym Narodzeniu w czasach Tudorów i zanotowała sobie w pamięci, że pani Worsley napisała kilka książek historycznych. Była też wieczorna gawęda z rodzicami do których zadzwoniłam, żeby poinformować tatę o śmierci drugiej teściowej jego brata. Przy okazji taka wymiana zdań z mamą nastąpiła:

— Małżonek czyta książki w okularach progresywnych. Musiałabyś go zobaczyć, jak się rozsiada. Inteligent. Ja za to do czytania ostatnio okulary ściagam, wolę bez.
— Jak ja.
— No tak, tylko, że kiedyś mnie to dziwiło. Teraz już wiem.
— Starzejesz się.
— Starzeję się od urodzenia, ale do tej pory mi to nie przeszkadzało. Mówię ci, wyszłam za mąż rzutem na taśmę.

W toku dnia dwa odcinki Marple, 4.50 from Paddington (1987) i A Carribean Mystery (1989), drugi obejrzany połowicznie z mężem, oddelegowanym na krzesełku obok w charakterze masażysty. Zupełnie już pod wieczór, zainspirowani imieniem kota u pewnego internetowego znajomego, oboje przypomnieliśmy sobie jednocześnie tytuł spektaklu dla dzieci, który nas wzruszał, gdy byliśmy bardzo młodzi. O pięknej Pulcheryi i szpetnej bestyi. Jestem z tych, co natychmiast dłubią i drążą, żeby wiedzieć, więc zaraz dowiaduję się, że reżyser przedstawienia z 1983 roku, Zbigniew Poprawski, zmarł miesiąc temu. Myślę o naszych dziecięcych buźkach, które w dwóch krańcach Polski wpatrywały się zafascynowane w ekran telewizora nic jeszcze o sobie nawzajem nie wiedząc.

3 komentarze:

  1. Ja już chyba byłem na ten spektakl za stary, bo nie pamiętam, bym to coś oglądał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ocena wieku bywa względna. Są dzieci, które uważają, że są na coś za stare ze wstydu przed rówieśnikami.

      Usuń
    2. No właśnie :) Jako 15-16 latek byłem zbyt dorosły na programy dla dzieci. Na szczęście szybko mi to przeszło.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.