Pogoda od samego rana wiosenna, spacer musiał być, pojedynczy, bo Fred wybierał się do Tullamore i od przedpołudnia w swoim czarnym outficie przygotowywał się mentalnie do podróży. Mijają dzisiaj trzy lata od mojego przylotu na stałe do Irlandii i właśnie wchodzę w nowy etap. Po wymianie esemesów link do jutrzejszego kursu pojawił się na poczcie.
U Niuni kilka dni temu usunięto jeden z węzłów wartowniczych. Nie za dobra wiadomość, jeszcze nie ma wyników histopatologii. Koteczka jutro wraca do domu po ponad tygodniu przebywania w klinice.
Obejrzałam Trzecią lokatorkę, odcinek 11.3 Poirota (2008), znałam dobrze, ale i tak mi się podobało. A wieczór spędziłam na prawie dwugodzinnej rozmowie z Luś. Łatwiej wymienić o czym nie rozmawiałyśmy. Mam postanowienie wzięcia się w końcu za Paragraf 22 Hellera, tomiszcze leży od dłuższego czasu w sypialni i na mnie łypie, będzie to lektura na schyłek poniedziałku i powitanie wietrznego wtorku.
Ciekawa jestem jak Ci się spodoba "Paragraf 22". Dla wielu osób jest to dziwna powieść, ale ponieważ ja jestem dziwna- mnie się podobała. Smutne tylko, że czasem czuje się tak, jakbym miała obok siebie sytuacje wielce podobne.
OdpowiedzUsuńSerdeczności;)
Książka jest i smutna i śmieszna jednocześnie, bardzo dobrze napisana. Ostatnio łapię kilka srok za ogon, więc nie przeczytam jej szybko. To trochę dziwne, gdy się chichocze czytając o wojnie. Pozdrawiam.
UsuńPS. Rzadko czytam blogowe opowiadania, ale widzę, że na Twojego bloga wproszę się na stałe :)