Strony

wtorek, 22 czerwca 2021

552-553. Na szczęście jesteśmy razem.

Początek tygodnia minął mi bardzo zwyczajnie. Tatko zadzwonił w poniedziałek rano, przy swojej porannej kawie — pokazał mi kwiatki i kota Mruczysława.

Zanim Kochany wyjechał do Derry, przeszłam się sama na plażę. Nie robiłam zdjęć, porządkowałam myśli i prychałam. Nie wiem, czy to zatoki, czy alergia na coś fruwającego w powietrzu, ale od dawna nie było to takie męczące, nos był praktycznie nie do użytku.

Po południu zaczęłam wypełniać papiery, żeby odkryć, że nie działa nam drukarka, więc przerzuciłam się na prasowanie piętrzącej się sterty ubrań i oglądanie Midsomer Murders. Obejrzałam dwa odcinki, ostatni pierwszego sezonu i początek sezonu drugiego, Death's Shadow (1999). Fred miał długą zmianę — ostatnio menadżerowie robią sobie żarty z doborem kadry do zlecenia, więc małż wrócił do domu o szóstej następnego dnia rano. Wszedł tylko pod prysznic, bo nie było sensu się kłaść. Kota trzeba było wpakować do kontenerka i zawieźć na poranną wizytę u weta. W pracy miałam nie za fajną sytuację, którą wygładziłam przed wyjściem, Kochany za to jak z krzyża zdjęty, niewyspany i przejęty telenowelą mikroczipową (weterynarz po raz kolejny poruszył sprawę enigmatycznej, pierwszej właścicielki Ryszarda). Na szczęście jesteśmy razem. Kupiłam dwa płaty morszczuka i kubełek koktajlu krewetkowego. Taki to obiadek popiliśmy musującym napojem z jabłek. A w międzyczasie do Freda zadzwonił wet z zapewnieniem, że sytuacja nie jest wyjaśniona, ale niech tak zostanie. Czyli jesteśmy dokładnie w tym samym miejscu, wznieśmy kubeczki.

Fred odpoczywa po męczącym dniu, tymczasem ze słonecznego popołudnia zrobił się chłodny, szary i deszczowy wieczór. Herbata i Strangler's Wood (1999) w Midsomer.
___
edit 21:30 Pączek resztę dnia trzyma się blisko domu (przełazi przez drogę, gdy rozmawiam z Katlin i Moirą), podczas całego odcinka MM siedzi na zewnątrz przed drzwiami z filozoficzną miną dobrego kota.

4 komentarze:

  1. Ale na dobrą sprawę pierwsza właścicielka w każdej chwili może o Ryszarda się upomnieć i go zabrać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aby dodać naszemu życiu dramatu, pierwsza właścicielka może się nagle pojawić z Europy (prawdopodobnie jest emigrantką) i porwać kota.

      Usuń
    2. Jeśli kochała futrzaka, to bym nie wykluczał ewentualności :P

      Usuń
  2. O ile nie wyemigrowała właśnie przez Ryszarda, odkrywszy co z niego za aparat. Być może to jeszcze przed Wami... ;-)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.