Strony

czwartek, 19 sierpnia 2021

610-611. Home.

Wczoraj Fred ostatni raz przed naszymi wakacjami zawitał do pracy, o szóstej rano, i po południu był już wolny. U mnie standardowo, tylko, że rano wyjazd autobusem, kawka w Simonie, a po pracy, w oczekiwaniu na męża, lunch na mieście. 

Ze środowych wieści domowych najciekawsza jest taka, że w kuchni mieszka duży pająk kątnik. Wiem, bo na własne oczy widziałam jak wieczorem szybkim krokiem udawał się spod Fredowego biurka pod szafę z książkami. Spory okaz, nie napatoczył mi się taki na oczy przynajmniej przez dwa ostatnie lata.

Gdy pytają mnie, czy się cieszę, że lecę do domu, mówię, że tutaj też jest dom.

Dzisiaj byłoby pięknie, gdyby nie .... Bo w pracy spokój, po powrocie za progiem przywitała mnie karta EHIC o której już wczoraj dumałam czym ją zastąpić, jeśli nie pojawi się do wtorku, na dworze ciepło i wogle, a dodatkowo przed wylotem do Polski już nie muszę leźć do Centrum, biuro od wczoraj zamknięte na dwa tygodnie i cztery spusty. Same plusy. Jednakowoż, o poranku Ryszard wrócił trochę późno, bo była dziesiąta rano. Miał jakieś krople krwi na futrze, pomyśleliśmy, że to z myszy albo ptaka, ale zauważyłam też, że lekko kuleje na przednią, prawą łapę. No nic, kot po spóźnionym śniadaniu rozsiadł się w sypialni i takim go zastaliśmy po południu, tylko ruchy miał już wolniejsze i fukał, gdy próbowałam obejrzeć łapę. Więc wet zamówiony na jutro rano, my skonsternowani, kot nabzdyczony siedzi na parapecie i wygrzewa kontuzję.
___
edit 21:50 Wyprzedaże na koniec lata. Kochany kupił mi w czasie rejsu po sklepach dwie zielone, lniane bluzeczki Majestic Filatures (top w kocie łapki i luźna koszulka w tygrysy i palmy).

Jeszcze przed obiadem skończyłam czytać Solaris. Styl taki sobie, "patrzała" i "zasobniki" nie pozwalają zanurzyć się w tekście do końca, dialogi, szczególnie damsko-męskie takie, jakby autor siedział większość życia w szafie, ale patent na myślący ocean ciekawy, nawet dzisiaj. 

Kontuzja nie wpłynęła na Rysiowy apetyt, liczę na to, że cała reszta bardzo się nie pogorszy, cokolwiek to jest. Na zakończenie dnia próbowaliśmy obejrzeć z Fredem Cóż za piękny dzień (2019), ale film z Hanksem był zbyt infantylny, żeby go wytrzymać w całości. 

Pająk kuchenny jest faktycznie duży.

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. I kulturalny. Jak zauważa, że zaciemnienie w kuchni było chwilowe i że jeszcze tu jesteśmy, to on jak najbardziej "I'm sorry" i nie zawraca głowy.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.