Oczywiście spałam nie za dobrze, już o piątej wylazłam z wyrka w nadziei, że wypiję ciepłą herbatę i to mnie zmęczy na dwie godzinki dodatkowego snu. Trochę się udało.
W pracy standard, niepotrzebnie dźwigałam laptopa taki kawał, ręki nie czuję.
Zwykła pizza na cienkim cieście, margarita z Tesco, która robiła za obiad, bo wychodziła z daty, okazała się lepsza, niż się spodziewałam. Pochłonęłam ją prawie całą przed spotkaniem na zoomie z dziewczynami z projektu.
Zadzwoniłam do Ka, żeby mu podziękować za propozycję przywiezienia mi po drodze jakichś cięższych zakupów. Ogarniam i pomocy nie potrzebuję, ale zawsze to miło usłyszeć i mieć jakieś extra opcje.
Fred zatrzymał się w tym samym pałacu, w którym mieszkaliśmy w sierpniu, drzwi obok. Jest w budynku sam z duchem Dorothei. Rozmawiam trochę wieczorem, nie tylko z Fredem zresztą, także z tatkiem (mama od razu założyła dzisiaj do pracy swój prezent, zielony T-shirt) i z Kaś Matką Kotów, która przesłała mi zdjęcia wychodzącej sąsiadeczki (na czterech kocich łapkach). Ciekawostka: Kaś w nowym roku ponownie się przeprowadza, tym razem na własne. Delektuję się rzutami jej przyszłego mieszkania, z pewnością ją odwiedzimy. Przez foliarzy Kaś cięgiem w robocie do 20, nawet w soboty; kiedyś to sobie odbije, spotkamy się, wygłaskamy koty, na razie tyle jej, co sobie pogada ze mną o ludzkiej głupocie.
Na dobranoc będą klasyczne Perswazje (1995) z Ciaranem i Amandą, moje najulubieńsze.
To jest pomysł, z tymi "Perswazjami", chyba dołączę i też sobie zrobię powtórkę.
OdpowiedzUsuńŚwietny film.
UsuńW ekranizacjach Austen bym go chyba postawił zaraz za "Dumą i uprzedzeniem" z Firthem & Ehle. Może na jednym miejscu z "Rozważną i romantyczną" z Thompson & Grantem.
I aż dziw, że do tej pory tego nie oglądałem.
Bo teraz to był mój pierwszy raz.
O, to mnie zaskoczyłeś. Bardzo klasyczny, bez dużego nakładu kasy, ma brytyjsko-teatralny klimat, dlatego wracam od czasu do czasu.
Usuń