Strony

sobota, 24 września 2022

1013. Miejska sobota.

Stado szczygłów jest stałym gościem we frontowym ogródku. Lenistwo ogrodowe popłaca i sprawia innym radość. Mam nadzieję, że Ryszard nie ma w związku z tym własnych planów.

Sobotę po śniadaniu spędziliśmy w mieście (najpierw odbył się spacer z kotem, bo Ryszard zobaczył, że się stroimy i wyciągnął swoje wnioski — wyszedł z domu, po czym czekał na nas za drzwiami). Costa (na maszynie stała Aura, która rzuciła mi kwaśne spojrzenie ... natychmiast poprawiłby mi się nastrój, gdybym była w złym), TK Maxx (nakupiliśmy sobie dziwnych skarpetek), Jysk (Fred nabył zawieszaną szafkę na płyty), sklep sportowy (rozglądam się za kostiumem kąpielowym). Na późny lunch poszliśmy do Cedar Gate przetestować kolejne dania (sambosa, faszerowane liście winogron, dawood basha, mix mahashi; tym razem obsługiwała nas grubiutka, miła muzułmanka). Do szóstej po południu czas zleciał nie wiadomo kiedy (nadal jestem najedzona). 

Are you new to Drowda, guys? zagadnąl nas jeden z grupki młodocianych osobników, gdy szliśmy West St rozglądając się, jakbyśmy mieli cały czas świata. No? odpowiedziałam. Pewnie obstawiali zakład skąd jesteśmy. Co mi przypomina, że wczoraj Patricia była przekonana, że przyjechałam z Niemiec. Utkwiło mi to w głowie, bo podobnego zdania był ktoś dzień wcześniej, na praktyce. Co trzeba zrobić, żeby wyglądać po niemiecku?  Zresztą nie wiem o co chodzi bardziej, akcent, ubranie, czy imię i nazwisko (gdy się przedstawiam). Ciekawie pomieszanie koncepcji i stereotypów. 

Franciszek Pieczka był podobny do dziadka Bronka, jestem pewna, że myliłam ich będąc dzieckiem (a nauczycielkę od biologii myliłam z Eleni). W domu w Polsce została płyta dvd z Austerią Kawalerowicza (nr 1 na liście do przywiezienia). Na razie kontynuujemy z Fredem oglądanie Zmienników, odc. 7 i 8. Śmieszy i boli.

5 komentarzy:

  1. Moją babkę turyści z Niemiec często brali za rodaczkę. Pewnie z powodu trwałej na głowie i niemieckich ciuchów ze szmateksu, w które zaopatrywała ją koleżanka-elegantka.

    U siebie w Jysku nie widziałem półek na płyty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariusz, no nie wiem czy trwała byłaby obecnie sygnałem niemieckości. Pamiętam, że gdy w podróży poślubnej zajechaliśmy z miłym do centrum Jarosławia, przed lodziarnią siedziała kobieta o której natychmiast pomyślałam, że była "nie stąd". Miałam rację, ale nie chodziło o wygląd, tylko o to, co robiła. Niespiesznie jadła lody.

      To była szafka wisząca o nazwie Saltrup.

      Usuń
    2. Aha. Widziałem takie na zdjęciach sklepu ale nie w polskiej ofercie.

      Usuń
    3. Wrzuć fotkę jak będzie wisiała na ścianie zapełniona płytami.

      Usuń
    4. @Dariusuz, to nieprędko nastąpi, Kochany ma kilka późnych zmian, potem ruszam w podróż.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.