Śniło się mi, że babcia Mania zmartwychwstała. Trochę mnie to zdziwiło i nawet we śnie sprawdziłam bloga, bo nie pamiętałam, kiedy. Blog mi potwierdził, że i owszem, całkiem niedawno. Babcia Mania pokazywała mi jakiś tekst o niej, który ją zaniepokoił, ale przy tekście było zdjęcie zupełnie innej kobiety, którą babcia rozpoznawała jako samą siebie. Pomyślałam w tym śnie, że po zmartwychwstaniu babcia musi się wziąć, bo pamięć zaczyna jej nawalać ;)
Bardzo nie chciało się mi zaczynać dnia. Przez ostatnie pół godziny Ryszard dozorował tuż przy mojej twarzy i raz pacnął mnie nawet w nos. Pobudka dla wszystkich jednaka, ja do pracy, a Kochany z bratem do Północnej, na Groblę. W robocie dzień upłynął leniwie w oparach mielonego papieru, za oknem szaro, znośnie. Żeby nie czekać na autobus przez godzinę jak ten głupek, zaszłam do Czarnej na herbatę i odkryłam pyszny sernik, słonokarmelowo- czekoladowy. W domu wciągnęłam makaron, zrobiłam obiad dla wracających z podróży facetów (obiad zniknął w tempie ekspresowym, Rory nie zdążył zagrać mojej ulubionej piosenki), chwilę poczatowałam z Anną oraz kotem, który zasadza się na myszy mieszkające pod szopką. W sobotę jedziemy we trójkę w dolinę, nie wiem jeszcze co na siebie założę, pomyślę o tym jutro.
(jetfire rozkwitły; zdjęcie zrobię w innym czasie)
Parasole weźcie w sobotę. Nieboszczycy na deszcz się śnią.
OdpowiedzUsuń@Dariuszu, ale żeś powiedział ... to musiałabym mieć wizyty babci Mani co drugi dzień ;)
UsuńTeraz się pofatygowała, bo macie gościa i kulturalne wyjście bardziej niezwyczajne :D
Usuń(mnie się przyśniła zmarła koleżanka babki - że żyje i przyszła się pochwalić jak jej ładnie kamienicę wyremontowali - i dzisiaj padał deszcz ze śniegiem, u mnie z przewagą śniegu, a u mamy - 20 km bardziej na północ - z przewagą deszczu; i to też ostrzeżenie w powiązaniu z operą było, bo wieczorem mam transmisję na PR2 i myślałem o wcześniejszych zakupach, już po południu, a to był sygnał, żeby z samego rana iść, bo później pogody nie będzie)