Strony

czwartek, 21 września 2023

1375. Grafik czwartkowy.

ok 4:50 budzę się na chwilę, żeby mózg mógł zanotować, że Fred wrócił do domu.

7:50 pobudka 2. Kochany przewraca się na drugi bok. Słonecznie. Kot ściąga się z łóżka, drepcze za mną do Kuchniosalonu i grzecznie czeka, aż nałożę mu śniadanie. Zjada wszystko prawie do czysta i prosi o otwarcie drzwi frontowych. Zielona herbata, prasówka (Amber się pojawiła i cichcem próbowała sprawdzić Rysiowe michy). Wiatr przegonił chmury, sprawdzam pogodę i ustawiam pranie ostatniej pościeli oraz drobiazgów. Kochany i kot (jednak zaraz wrócił) zgodnie chrapią. Robię śniadanie dla siebie (jajecznica z trzech jaj, resztki kartofli z obiadu). Chętnie wyszłabym nad morze, ale spodziewam się rozmowy online.

10:00 półgodzinny czat z Gronją, jakieś zadania, omówienie sytuacji ogólnej. Emilki wysyłać będę później, więc mogę spokojnie zająć się porządkowaniem jednej listy. W międzyczasie wiadomość od Luizy z informacją, gdzie jutro jedziemy z grupą i żeby wziąć kurtkę.

11:30 Kochany wstał, zrobiłam mu kawę, rozwiesiłam pranie i wyszłam na spacer nad morze. Przepięknie. Kupiłam flat white i patrząc pod nogi doszłam do mojego kamiennego zacisza (ustawiłam jedną piramidkę). Znalazłam bardzo ciekawy kamień, obfociłam niebo. 

W drodze powrotnej pod kawiarnią spotkałam Thomasa z piersióweczką, wymieniliśmy uprzejmości pogodowe. Kupiłam dwa steki na obiad. 

12: 50 robię obiad (stek, kartoffeln, pomidory w śmietanie). Kończymy jeść przed drugą, w sam raz, żebym mogła zajrzeć do online biura i poprzestawiać tabelki. 

15:40 Kochany wyjeżdża do Tallaght. Machamy mu z kotem na pożegnanie. W pracy online siedzę ponad pół godziny poprawiając drobne rzeczy w excelu i sprawdzając, czy ktoś jeszcze wypełnił formularz. Dla płodozmianu idę chwilę pogrzebać w ogródku. Ściągam pranie. Enola Holmes (2020) bajka dla młodzieży, nie mój przedział wiekowy, ale przynajmniej wiem, co teraz dzieciaki oglądają (tak sobie tłumaczę, że nie był to zupełnie zmarnowany czas).

21:00 za dużo ciastków, spada mi cukier. Nie mogę się zmotywować do ćwiczeń, więc przynajmniej po umyciu włosów jem dobrą kolację. Pająk-gigant nadal żyje i króluje. Suszenie włosów połączę z czytaniem.

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. @Dariusz, obejrzałam go jeszcze raz i nadal kminię, co to jest. Wygląda jak skamielina jakiegoś drobnego stworzenia, ale te symetryczne paski niekoniecznie są naturalne.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.