Strony

wtorek, 28 listopada 2023

1443. Z przyjemnością.

I po co do pracy? Na dworze ciemno i zimno, proponowałam Kochanemu, żebyśmy może zwiali dzisiaj do Szwecji (to byłoby coś nowego). Tuż przed obudzeniem śniłam, że dziadek Bronek kierował samochodem (gdzieś w naszej wsi uciekaliśmy przed policją), poza tym w innym odcinku (gdy wracałam z uczelni, bo chyba uciekłam z egzaminu) na środku drogi spotkałam eM. 

Przy lodówce zniknął jeden serek. Ach, czyli nasz mały współlokator rzeczywiście biega regularnie między Kuchniosalonem a sypialnią (wieczorem na pewno słyszałam go pod szafką nocną). 

Dzień w pracy upłynął mi bardzo szybko, połaziłam tu i tam, i już. Przyjechałam do domu pierwsza, więc zaraz zaczęłam robić prosty obiad z deserem (jogurty); Kochany pojawił się jak zwykle po szóstej, jakąś godzinę po mnie, głodny i zmęczony, więc mu z przyjemnością zaserwowałam, co tam dzisiaj było w menu. Po obiedzie zanurzyłam się w skrobaniu listu dziękczynnego do dr Pierzastej.

Jeszcze wczoraj bardzo dobrze się mi czytało Drugie imię Fossego (ArtRage, 2023), na tyle dobrze, że dzisiaj skończyłam, choć nie jest to łatwa, typowo prowadzona fabuła. Jedną kartkę przeczytałam przy kawie w Czarnej, kilka innych w drodze z pracy, dokończyłam w łóżku, w świetle nocnej lampy, z Ryszardem obok. Miałam robić coś innego (nagryzmolić szkic egzaminu, którym zamierzam zakończyć ten tydzień), ale lektura była ważniejsza. Tak trzymać. 

2 komentarze:

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.