O czym to ja miałam? O wczorajszym koncercie w TLT. Cieszę się, że poszliśmy, chociaż dwie godziny przed wydarzeniem wcale a wcale nie chciało mi się wychodzić z domu. Siedzieliśmy na skraju trzeciego rzędu siedzeń wielopoziomowych (pewnie następnym razem wolałabym coś bliżej środka, ale pierwszy raz byliśmy w tym miejscu). Postmodern Jukebox to zespół, który najpierw był projektem na youtube — wykonywano na nim covery znanych przebojów w stylach retro (ragtime, swing, bepop, motown i in.). Trochę szkoda, że z plakatu nie bardzo można było się dowiedzieć, kto będzie występował, autorzy projektu są bardziej zainteresowani w promowaniu PMJ, a nie konkretnych osób, tych zaś przewija się dziesiątki, wszyscy zaś niesamowicie utalentowani. Stąd dopiero serfując w necie dowiedziałam się, że na perkusji i przeszkadzajkach grał Jack Amblin, a stepowała Demi Remick (z oddali kojarzyła się mi z młodziutką Lizą Minnelli). Wrażenie zrobiła Sarah Potenza o silnym, aksamitnym głosie, ale przede wszystkim Ashley Campbell śpiewając covery Bowiego (Life on Mars?) i the Smiths (There Is A Light That Never Goes Out).

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.