Strony

wtorek, 23 kwietnia 2024

1589. Learning curve.

Początek dnia raczej spoko (słonecznie, wyszłam na przystanek, bo Kochany wrócił bardzo późno; w świetle dnia na szykownych spodniach zauważyłam Rysiową sierść, ech), potem wtorek został zdominowany przez myśli porozmowne. Nie jestem zadowolona, ogólnie odpowiedzi na niektóre pytania przyszły mi do głowy po wszystkim i odnoszę wrażenie, że w drugiej części zaprezentowałam się słabo (wśród słuchaczy Gronja, Waleria i Ważny Facet). Cussssz. Po lunchu byłam już tylko ja ze swoimi rozkminkami (młodzież została rozpuszczona do domu), odrobinę nadgoniłam papiery, a po trzeciej wyszłam na miasto, żeby w Czarnej napić się z Kochanym herbaty/kawy (nie zrobiłam zdjęć napitkom, co mówi samo za siebie). Kiedy tylko zobaczyłam przez okno Freda zmierzającego w moim kierunku, w kaszkiecie i w żółto-czarnej koszuli, humor natychmiast mi się poprawił :)

Gdy pichciliśmy obiad, napisała do nas Anne z prośbą o sprawdzenie, czy przed jej domem stoją trzy nowe kubły. Faktycznie, stały. Przy tej okazji spotkaliśmy Katlin, która też zainteresowała się tematyką kubłową, i tak taszcząc one kubły na tyły domu (każde z nas po jednym) rozmawialiśmy o sytuacji sąsiedzkiej. Okazuje się, że drogi Anne i Majkela się rozchodzą, Majkel ma się wynieść z domu do końca kwietnia (jeśli tego nie zrobi, w sprawę zostanie zaangażowana garda). Dobrze się stało, ta kiepska sytuacja przeciągała się zbyt długo (może i Majkel na tym zyska, może nie jest dla niego za późno?). Zapakowaliśmy kubły do ogródka, zrobiliśmy sobie we trójkę machające selfie "strong neighbours team", które zostało przesłane do sąsiadki odbywającej gdzieś tam tournée po wyspie.

Na obiad gulasz (z zamrażarki) i placki ziemniaczane (z polskiego sklepu). Na chwilę wyszłam do ogródka powyrywać chwasty (napięcie jeszcze ze mnie nie zeszło; trochę chłodno). Wieczorem sprawdziłam tylko jedną pracę do końca. Nic to, Fred rozmawiał z Wu (wtrąciłam swoje trzy grosze), u mnie francuski na duolingo i książka.

2 komentarze:

  1. Uwielbiam gulasz. Nie ważne czy z zamrażarki czy z garnka :D
    Pozdrawiam i zapraszam do obejrzenia mojego nowego obrazu :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.