Gdy pichciliśmy obiad, napisała do nas Anne z prośbą o sprawdzenie, czy przed jej domem stoją trzy nowe kubły. Faktycznie, stały. Przy tej okazji spotkaliśmy Katlin, która też zainteresowała się tematyką kubłową, i tak taszcząc one kubły na tyły domu (każde z nas po jednym) rozmawialiśmy o sytuacji sąsiedzkiej. Okazuje się, że drogi Anne i Majkela się rozchodzą, Majkel ma się wynieść z domu do końca kwietnia (jeśli tego nie zrobi, w sprawę zostanie zaangażowana garda). Dobrze się stało, ta kiepska sytuacja przeciągała się zbyt długo (może i Majkel na tym zyska, może nie jest dla niego za późno?). Zapakowaliśmy kubły do ogródka, zrobiliśmy sobie we trójkę machające selfie "strong neighbours team", które zostało przesłane do sąsiadki odbywającej gdzieś tam tournée po wyspie.
Na obiad gulasz (z zamrażarki) i placki ziemniaczane (z polskiego sklepu). Na chwilę wyszłam do ogródka powyrywać chwasty (napięcie jeszcze ze mnie nie zeszło; trochę chłodno). Wieczorem sprawdziłam tylko jedną pracę do końca. Nic to, Fred rozmawiał z Wu (wtrąciłam swoje trzy grosze), u mnie francuski na duolingo i książka.
Uwielbiam gulasz. Nie ważne czy z zamrażarki czy z garnka :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do obejrzenia mojego nowego obrazu :)
@Jenovia Dżemson, dziękuję :)
Usuń