Strony

środa, 13 listopada 2024

1792. Wtorek koncertowy.

A ja nadal o wtorku:)
Obudziłam się pierwsza i zrobiłam prasówkę zanim jeszcze moje Kochanie otworzyło oko. Podładowałam baterię w aparacie (na koncercie nie okazał się użyteczny i szybko go wyłączyłam), zrobiłam guacamole, zrobiłam też kaffkę dla Freda. Kochany włącza te płyty Cave'a, które mamy. Śniadanie. Kaffka u mnie. Rozważamy możliwości lotnicze w grudniu (różne opcje pozostają otwarte). Bán do nas zawitał, coś tam nam namiauczał, obwąchał szafkę na buty, pokazał, że ucho ma brudne i wyszedł.

Przyszła paczka dla Starszej Latorośli Krakusów, ze zrealizowanym marzeniem butowym. A do mnie payslip z potwierdzeniem zwrotu podatku (o pani! znowu jestem zamożną kobietą i mogę sobie kupić puzzle z 1000 części). 

Obiad o drugiej i wyjazd do stolycy. W drodze Ka zadzwonił poradzić się w temacie szkoły dla Seamusa (koedukacyjna czy nie, katolicka czy narodowa); nic mądrego nie stwierdziłam, ale bardzo to miłe, że ktoś chce się dzielić rozterkami. W Dublinie Kochany zaparkował Babcię na Abercorn Rd, po czym wyruszliśmy na poszukiwania Caffè Nero, bo było jeszcze sporo czasu do wydarzenia. Jak się spodziewałam, do kawy nie było tak daleko, przycupnęliśmy nad filiżankami w schowanku 5 Excise Walk, North Wall (stolik przy drzwiach, zaglądałam do okien ludziom mieszkającym po drugiej stronie deptaka zastanawiając się, jak im się tu mieszka, jak to jest być dublinką). Po drodze zrobiłam kilka zdjęć; woda na Liffey gładka jak szkło.

Przed 3arena spory tłum z trudnym do wykrycia mianownikiem. Mali i duzi, grubi i chudzi, starzy i młodzi, oryginalni i kopie. Zasiedliśmy wysoko w części H, chyba mniej więcej w podobnym punkcie jak 2 lata temu na Sigur Rós. Bardzo intrygujący support (Black Country, New Road) pojawił się trochę po 19. Nick Cave and the Bad Seeds wystąpili o 20:30 punkt. Oczywiście Warren Ellis, oczywiście George Vjestica, pani w brylach, do tego czteroosobowy chórek. Trochę po jedenastej wybrzmiały ostatnie nuty Into My Arms

Było warto. Dobrze, że gość zamiast kaznodziejstwa wybrał zawód artysty. W domu byliśmy dopiero przed pierwszą (tunel nam zamknięto, niechcący wjechaliśmy do dublińskiego portu i trochę po nim krążyliśmy szukając wyjścia).

12 komentarzy:

  1. już pisałam, że zazdro, bym poszła, podobnie mam z Sigur Ros. a nawet bardziej, właśnie wygrzebałam płyty i zabrałam do auta. bo dawno nie słuchałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Teatralna, może coś więcej napiszę o koncercie na Galaktycznej, nie wiem jeszcze, na razie muszę popracować ;) Akurat Cave to nie jest muzyka na co dzień, trzeba mieć do niej nastrój nieco wisielczy, więc stosujemy płodozmian. Ale, że nigdy wcześniej nie byłam, zaskoczyła mnie jego żywotność, gość nie zwalnia, lubi sobie poskakać i ma świetny kontakt z publicznością.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. @Dariusz, Mleko to ładny kot i chyba trochę nawet mądrzeje.

      Usuń
  3. Ja tez bylam na koncercie Nicka Cave w Leeds 10 dni temu i wciaz jestem pod wrazeniem. Niesamowite przezycie a przeciez jeszcze w lutym tego roku nic o nim nie wiedzialam. Gdyby nie to ze opiekuje sie chorym mezem, pojechalabym na jego koncert do innych miast. Zgadzam sie ze support byl interesujacy i tez bym chetnie ich uslyszala . Pozdrawiam Aga T

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Aga T, Cave jest świetnym performerem, przede wszystkim zaś zaskoczyło mnie jego sceniczne ADHD, gość jest w końcu po sześćdziesiątce, ale widać, że nie odcina kuponów.

      Usuń
    2. A wiesz o jego blogu"The Red right hand"? Czytam jednym tchem jak cos NC opublikuje. Bardzo glebokie teksty.
      Dotad nie wiem jak to sie stalo ze o nim wczesniej nie wiedzialam.
      Aga T

      Usuń
    3. @Aga T, kiedyś się na tego bloga natknęłam, wydał mi się wizualnie interesujący. Wróciłam do niego właśnie teraz (dzięki Twojemu komentarzowi). Bardzo ciekawa forma, ludzie dają mu swoimi pytaniami przyczynek do pisania :)

      Cave & Polska - np. rok 1999 i Festiwal Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu, warto zerknąć na "Krzesło łaski" Kazika :)

      Usuń
    4. Moniko,
      Dzieki za rekomendacje; oczywiscie juz tam bylam, kupilam jego 4 ksiazki, mam limited edition vinyl (The Wild God)+parasol z Ghosteen, babki na choinke, Cd, filmy ogladalam jego wywiady na Newsnight i inne.Czyli zrobilam sie super fanem. Uwazam ze jest rownie madry jak Jon Bovi .Teraz czytam ksiazke z tekstami piosenek i "wczuwam sie w poezje" Dodam ze jestem na emeryturze wiec mam czas. Pozdrawiam Aga T

      Usuń
  4. Black Country New Road to jedna z ulubionych kapeli mojego syna 😊 poszłabym na Cave'a, ale niestety wtorki w szkole do 21.30😶

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. @innyglosie, Cave grał też koncert wczoraj. Zostaje w Europie jeszcze kilka dni (jutro Birmingham, potem Paryż). Black Country, New Road spodobał się mojemu mężowi, muszę zrobić research, bardzo ciekawie brzmieli.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.