... pierwszy stycznia, czuję się, jakbym przekopała mały, zgrabny okop. Wstałam bardzo wcześnie, nad ranem ze zmęczenia nie mogłam spać, musiałam napić się herbaty i zjeść dwa jajka na miękko, żeby jako tako powrócić do nastroju spalniczego. W końcu się udało, ponownie wstałam dopiero przed jedenastą. Rozmawiałam chwilę z mamą, zjadłam owsiankę z czekoladą i wzięłam się za przygotowanie do jutrzejszej pracy. I może dobrze, od razu weszłam w tryb, że w życiu trzeba coś robić, niech to będzie dobra wróżba na ten rok. Kochany przygotował obiad, podczytywałam Masłowską, rozmawialiśmy chwilę z ciocią Ce (Fred zadzwonił z życzeniami). Na późniejszy wieczór byliśmy umówieni z Ka, więc jeszcze jedna drzemka. Po siódmej podróż do przyjaciół na ucztę kaszankową-oscypkową. Wizyta była kolacyjna, przed dziesiątą byliśmy z powrotem na naszej wsi. Głowa sama mi opada ze znużenia.
Przed domem nad osiedlem wyraźny gwiazdozbiór Oriona.
Chyba na oczy okopu nie widziałaś :D
OdpowiedzUsuń@Dariuszu, nie wiem czy to jest stwierdzenie, czy pytanie, więc tradycyjnie napiszę "acha".
UsuńPytanie bym zakończył znakiem zapytania.
UsuńI bym raczej napisał wtedy: Widziałaś kiedyś okop? Tak na żywo, nie w filmie.
W tym opublikowanym komentarzu dałem wyraz swojemu rozbawieniu wizją przekopania małego okopu, który był na dodatek zgrabny. Rozbawienie sygnalizowała emotka :D.
W kwestii dodatkowych wyjaśnień (przypis) - zdarzyło mi się bywać w okopach i kopać okopy - największy pod pojazd gabarytów czołgu (samobieżna haubica kalibru 122 mm, 2S1 Goździk).
OdpowiedzUsuń