Rano siąpi. Miałam męczące sny podróżne, tym bardziej więc nie chciało mi się wstawać o wpół do szóstej. Ach!
I co moja śliczna żono, może zwagarujemy? zagadnął Fred przy zakładaniu ciężkich butów. Fajnie byłoby w takim deszczu jechać przed siebie. Drive, drive, don't stop! Ale zatrzymaliśmy się jednak, na dodatek przyczepił się do nas poranny niefart: gdy podjechaliśmy do Czarnej, drzwi kawiarni nadal były zamknięte, na głucho i drewniano. Kochany zrobił jeszcze jedno kółko po starym mieście i podrzucił mnie w miejscu, gdzie mogłam stanąć pod zadaszeniem. Sprawdziłam drzwi kawiarni za jakiś kwadrans, akurat gdy podchodziłam, obsada w liczbie jednej dziewczyny zdecydowała się otworzyć podwoje. Fred w tym czasie był już pewnie dawno pod swoją pracą w innej części miasta. Tak więc nie, nie uciekliśmy do Cork, nie dzisiaj :)
Po pierwszej byłam w domu again, najpierw autobus przeskakiwał przez kałuże (w drodze minęliśmy dwie wezbrane rzeczki), potem przeskakiwałam ja. Akurat na czas mojego powrotu przestało padać.
Czekam na Kochanego; kończę słuchanie drugiej księgi Prób. Obiad. Wizyta u grubasinki (z rana przyblokowałam jej automatyczny podajnik karmy, dzięki czemu panna Junona zjadła ze smakiem mięsko z saszetki razem z kropelkami homeopatycznymi; nie uważam, żeby woda podawana pipetką pomagała lub szkodziła, ale powiedziałam Anne, że będę podawała i podaję).
W kubku z rudym kotem naszykowałam sobie czarną herbatę z cytryną i brązowym cukrem, zerkam na niego, macam, czy jeszcze bardzo gorąca; odprężenie czuję w uszach; coraz bliżej do wiosny.
Podziękuj ode mnie Wolandowi za piękny tekst o Jurku Owsiaku.
OdpowiedzUsuń@BBM, zrobię to, choć przecież możesz do niego zagadać :D Kochany właśnie minutę temu pojechał do lekarza.
UsuńTo już wszystko rozumiem, ta szmaragdowa trawa, te zielone połacie - pada, pada z nieba ! A w Wielkopolsce: gdy muszę "spusćic"zimną wode, zanim poleci ciepła w kranie, podstawiam wiaderko z napisem "clear water" i później wylewam pod rododendrony....
OdpowiedzUsuń@Karuzelo, tak, pada i pada, poza tym zimy są lekkie, dlatego zielono jest cały rok, trawa rośnie także zimą (tylko wolniej). Lata mamy jednak coraz suchsze, w ciągu kilku ostatnich czasami nie doświadczaliśmy deszczu przez miesiąc (a to niedobrze, Irlandia bez regularnego deszczu zamienia się w bardzo suche miejsce, choć otoczone zewsząd wodą morską).
Usuń