Strony

wtorek, 28 stycznia 2025

1869. Coraz bliżej.

Rano siąpi. Miałam męczące sny podróżne, tym bardziej więc nie chciało mi się wstawać o wpół do szóstej. Ach! 

I co moja śliczna żono, może zwagarujemy? zagadnął Fred przy zakładaniu ciężkich butów. Fajnie byłoby w takim deszczu jechać przed siebie. Drive, drive, don't stop! Ale zatrzymaliśmy się jednak, na dodatek przyczepił się do nas poranny niefart: gdy podjechaliśmy do Czarnej, drzwi kawiarni nadal były zamknięte, na głucho i drewniano. Kochany zrobił jeszcze jedno kółko po starym mieście i podrzucił mnie w miejscu, gdzie mogłam stanąć pod zadaszeniem. Sprawdziłam drzwi kawiarni za jakiś kwadrans, akurat gdy podchodziłam, obsada w liczbie jednej dziewczyny zdecydowała się otworzyć podwoje. Fred w tym czasie był już pewnie dawno pod swoją pracą w innej części miasta. Tak więc nie, nie uciekliśmy do Cork, nie dzisiaj :)

Po pierwszej byłam w domu again, najpierw autobus przeskakiwał przez kałuże (w drodze minęliśmy dwie wezbrane rzeczki), potem przeskakiwałam ja. Akurat na czas mojego powrotu przestało padać.

Czekam na Kochanego; kończę słuchanie drugiej księgi Prób. Obiad. Wizyta u grubasinki (z rana przyblokowałam jej automatyczny podajnik karmy, dzięki czemu panna Junona zjadła ze smakiem mięsko z saszetki razem z kropelkami homeopatycznymi; nie uważam, żeby woda podawana pipetką pomagała lub szkodziła, ale powiedziałam Anne, że będę podawała i podaję). 

W kubku z rudym kotem naszykowałam sobie czarną herbatę z cytryną i brązowym cukrem, zerkam na niego, macam, czy jeszcze bardzo gorąca; odprężenie czuję w uszach; coraz bliżej do wiosny.

4 komentarze:

  1. Podziękuj ode mnie Wolandowi za piękny tekst o Jurku Owsiaku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @BBM, zrobię to, choć przecież możesz do niego zagadać :D Kochany właśnie minutę temu pojechał do lekarza.

      Usuń
  2. To już wszystko rozumiem, ta szmaragdowa trawa, te zielone połacie - pada, pada z nieba ! A w Wielkopolsce: gdy muszę "spusćic"zimną wode, zanim poleci ciepła w kranie, podstawiam wiaderko z napisem "clear water" i później wylewam pod rododendrony....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Karuzelo, tak, pada i pada, poza tym zimy są lekkie, dlatego zielono jest cały rok, trawa rośnie także zimą (tylko wolniej). Lata mamy jednak coraz suchsze, w ciągu kilku ostatnich czasami nie doświadczaliśmy deszczu przez miesiąc (a to niedobrze, Irlandia bez regularnego deszczu zamienia się w bardzo suche miejsce, choć otoczone zewsząd wodą morską).

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.