Obudziły mnie ptasie trele. Dopóki nie spojrzałam na zegarek, sądziłam, że to słowik. Ósma. Na słowiki chyba za późno :). Śniadanie było z gotowców, skorzystałam z tego, że paczka kabanosów jest otwarta i wcisnęłam parę, Kochany zjadł resztki wczorajszych bakłażanów obiadowych. Spodziewaliśmy się z rana Ka, przyjaciel przyjechał około dziesiątej; Kochany zrobił mu nową kawę, kenijską AA z Mandela Estate, bardzo dobrą, oczywiście tak, jak się należy, zmieloną ręcznie, zaparzoną w aeropresie. Potem siedziałam w sypialni czytając i nasłuchując kolejnych faz rozpierduchy kuchennej. Panowie przesuwali szafki wyżej, tak aby w przyszłości zmieściła się pod nimi dorodna szafa już zakupiona w Jysku. Oczywiście, trzeba było robić w ścianie nowe dziury, wiercić, a przede wszystkim szafki opuszczać i podnosić, więc to nie była praca dla jednego człowieka. Przy okazji odkryte zostały bantuskie techniki zawieszania szafek stosowane przez irlandzkich nieudaczników profesjonalistów; praca rozciągnęła się na cztery długie godziny walki z oporną materią i grawitacją.
Gdy po trzeciej odniosłam do Anne łom, ustaliłyśmy z sąsiadką, że od następnej niedzieli pilnuję księżniczki. Rak u Junony prawdopodobnie się przemieszcza (spuchł jej węzeł chłonny), ale koteczka ma się dobrze, będę jej podawała kolejne kropelki na spokojność maminą.
Jeszcze gdy panowie dłubali w ścianie, sprawdziłam, czy Borzalino jest dzisiaj otwarte. Kochany powiedział, że on w tym bałaganie obiadu nie gotuje, jakby mi w myślach czytał. Pojechaliśmy do miasta na różne smakołyki (zamówiłam minestrone i risotto grzybowe), napchaliśmy się tak, że obyło się bez deseru, i do domu. Ach, nic nie robiłam, siły nie mam, patrzeć na walające się lary i penaty nie mogę. Jeszcze planu na jutro brak, coś trzeba będzie spreparować w pozycji półleżącej.
___
edit 21:30 Kochanie moje ogląda sceny, które nagrał do pewnego projektu dłuższy już czas temu. Skontaktował się dzisiaj z jakimś gościem i wysyła mu te materiały. Ciekawe, co wyniknie z tej twórczości. Tymczasem przejrzałam swoje papiery pracownicze, jutro będę rzeźbiła w kupie :D
"Walające się lary i penaty" - piękne! 😂 😂 😂
OdpowiedzUsuń@FrauBe, no co? :D
Usuń