Późne wstawanie, późne śniadanie. Po śniadaniu intensywnie bawiłam się zakładaniem konta na Bluesky (porzuciłam konto na Threads) oraz marnowaniem czasu na denerwowanie się sprawami, które mnie w ogóle nie dotyczą. Kochany podobnie, więc w którymś momencie sobie o tym rozmawiamy. Po trzeciej, widząc już, że Ka dzisiaj nie przyjedzie, wyszliśmy na spacer nad morze.
Sporo ludzi z psami. Słońce zniżało się do spania. Robiłam zdjęcia morskiej pianie. Przyglądaliśmy się z Kochanym kamieniom i znaleźliśmy dwie ciekawe skały osadowe z fragmentami sfosylizowanych stworzonek (moje znalezisko po prawej, znalezisko mężowskie po lewej):
Do kieszeni. Chłodno, idziemy zakutani w milusie tkaniny i dobry jest taki spacer; po łażeniu wszystko lepiej smakuje, wiadomo. Na obiad bakłażany; trawiąc dobroci dodzwoniłam się do tatki; chwilę rozmawialiśmy o pogodzie, o zwierzakach (Malinka dostaje jeść z ręki jak klórowa, nie wstając z tronu zjadła tacie pół kotleta). Po jedenastej skończyłam na czytniku Autostopem przez Galaktykę (Zysk & s-ka, 2016) Douglasa Adamsa.


Zajrzałem.
OdpowiedzUsuńChyba będę korzystał z Bluesky równie intensywnie co z X.
@Dariuszu, to fajnie.
UsuńTego spaceru nadmorskiego szczerze zazdroszczę :-))
OdpowiedzUsuń@Stokrotko, pogoda jest coraz lepsza, więc chodzimy :)
UsuńNie wyskoczyłam Wam z tej piany jakaś Afrodyta?
OdpowiedzUsuń@FrauBe, raczej spodziewałabym się martwej ryby, ale też nie :D
Usuń