Rano dwa razy wylewałam herbatę, wyszła mi za trzecim, bo z papierka (liściasta pachniała tynkiem, mózg do niczego nieprzydatny lecąc na autopilocie nie był w stanie zarządzić dokładnego wypłukania sitka). W pracy robiłam swoje, przemykając w równym tempie do końca zmiany. Kochany przed południem był na pobraniu krwi, po południu podjechał pod Centrum i zabrał mnie na oglądanie farby, a wcześniej do Costy (kawa, chicken&chorizo flatbread). Wybraliśmy dwa potencjalne kolory kuchenne (no nie wiem, czy tak kuchenne wg typowej rozkminki, bo jeden się nazywa hot cherry, na razie Kochany kupił próbki). W drodze do samochodu zatrzymaliśmy się przy McSeanie popalającym papieroski i ucięliśmy small talk o wczorajszych przeżyciach (McSean pomagał Kochanemu wybrać kołki, czyli ma swój mikroudział w tym dziwnym sukcesie).
Pogodowo czary-mary. Gdy jechaliśmy do miasta, nad polami unosiła się warstewka mgły, wyglądało to trochę jak jesienny poranek w Polsce. Wczesnym popołudniem już normalka: w mieście jeszcze jako tako, na prowincji mgła jak mleko, cały cypel w morskiej zawiesinie.
Przymulanko niewielkie, czytam to i tamto (zaczęłam Niewygodną Patrycji Volny), robię obiad, rozmawiam z mamą (mama coś nie w nastroju, wybadywałam ostrożnie, ale się niczego nie dowiedziałam, może chandra niesprecyzowana, czyli coś podobnego, jak u mnie). Trochę słuchałam pana Montaigne'a dłubiąc brzydkie szkice ładnych ludzi, pokładałam się na łóżeczku, lub przeciągałam wydając dźwięki. Ekspresowo przejrzałam papiery na jutro i sposobię się do kolejnego napadu na łóżko. Kochany mi przypomniał, że narcyzy już kiełkują. Idzie ku lepszemu czyli.
To pogodę mieliśmy chyba podobną. Rano było u mnie bardzo mglisto, po południu przejaśniło się, ale nie do końca.
OdpowiedzUsuń@Dariuszu, całkiem być może. Mama mówiła mi, że u nich nawet dość ciepło.
UsuńJa ostatnio w Costa złamałam sobie ząb, więc teraz tylko kawa...
OdpowiedzUsuń@KrólowaKaro, oj, nie mogę sobie przypomnieć co jest takiego twardego w ich asortymencie :)
UsuńMgła. Lubię mgłę. Jeżdżę rano do pracy przez "Manhattan" i nieraz widzę, jak ileś tam pięter dosłownie znika. Fajnie to wygląda.
OdpowiedzUsuń@FrauMe, mgła bardzo mi się kojarzy z moim domkiem pod lasem, z nieużytkami na których we mgle budzą się żurawie :) Chwilowe, poetyckie.
Usuń