Strony

środa, 5 marca 2025

1905. Wyciszenie.

Cichy dzień, częściowo rozłączny: Kochany w Kuchniosalonie klikał na lapku, podczas gdy ja siedziałam w sypialni z czytnikiem.

Przed południem dwie obserwacje: pogotowie zabrało Annę, była przytomna, nie leżała; gawrony boją się naszych wron, to dlatego raczej nie przylatują na długo pod karmnik (słyszałam jak wrona ostrzegawczo kraknęła, a potem skutecznie przepędzała gawrona, który chciał ją uprzedzić w kolejce do kulek jadła).

Drzemka poobiednia. Obcinam Kochanemu włosy. Rozmowa z Perlistym (Fred przypomina mu, że to już przecież niewiele dni zostało). Obejrzeliśmy Friedkina Żyć i umrzeć w Los Angeles, klasyk sensacyjny z lat 80.

2 komentarze:

  1. Biedne gawrony. Ja bym zrobiła dwa karmniki i podpisała, który czyj. Mogłyby sobie przeczytać 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @FrauBe, trochę biedne, nie sądziłam, że wrony to takie zbóje, poza tym wydawało mi się, że obydwa gatunki są porównywalnej wielkości, a jednak nie, wrony są trochę większe i cięższe. Poza tym nasze wrony-sąsiadki uważają ogród za swój :D

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.