Strony

czwartek, 20 marca 2025

1920. Rozproszona.

Poszłam, wróciłam, po drodze spotkałam Saren (przerwa na lunch). Praca też była ok. Przed wyjazdem z miasta jeszcze raz zaszłam do kawiarni, załapałam się na small talk z kolegą-artystą oraz jakimś starszym panem o imieniu Mick, który bardzo chciał poznać historię mojego życia. Opowiedziałam mu o mężu.

Po powrocie do domu z energią zabrałam się za mycie talerzy, ciachanie gotowanych jajek (zachciało mi się pasty jajeczno-selerowej) oraz przygotowywanie obiadu (Peter Gabriel leciał ze swoim albumem So). Reszta dnia równie spokojna; rozproszona jestem, pewnie to ulga po rozmowie. Odfajkowane, niech się turla.

2 komentarze:

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.