Po powrocie do domu z energią zabrałam się za mycie talerzy, ciachanie gotowanych jajek (zachciało mi się pasty jajeczno-selerowej) oraz przygotowywanie obiadu (Peter Gabriel leciał ze swoim albumem So). Reszta dnia równie spokojna; rozproszona jestem, pewnie to ulga po rozmowie. Odfajkowane, niech się turla.
No i dobrze.
OdpowiedzUsuń@Dariuszu, a juści.
Usuń