Strony

niedziela, 17 sierpnia 2025

2069. W niedzielę o sobocie.

Na śniadanie wczorajsza Fredowa sałatka grecka i bagietki podrasowane masłem czosnkowym (podgrzane we frajerze), plus parówki i ser halloumi, na ciepło oczywiście. Zacne, zacne. Sobota przemile przebimbana. Po śniadaniu Maniowe całusy. Do wczesnego popołudnia netowałam, zajadałam winogrona, przyglądałam się ospałym kociakom. 

Fred przygotował i smażył wołowe kotlety mielone; zajrzałam na chwilę do ogródka (pielenie i podcinanie, kwadrans przyjemności; gdy tak chodziłam po ogródku, rozsłonecznionym, cieplutkim, pod błękitnym niebem, przypomniało mi się, że od wielu miesięcy nie rozstawialiśmy krzeseł i stolika, Fred nie popijał na widoku swojej yerby; dla Ryszarda to robiliśmy, bez niego jest inaczej). Telefon do mamy (njus z tego tygodnia: z grobu pradziadka i jego niewidomej siostry w Zirkwitz, zniknęły marmurowe wazony; pewnie przydały się na innym grobie jakiejś rozmodlonej rodziny; żebysz mieli parchy!); obiad; idę za winkiel kupić loda dla siebie i zimny napój dla Freda; myszowe wyjście do ogródka; w końcu przed szóstą byliśmy gotowi do wyjazdu.

Po drodze niebieska plaża (wiało):

W Lidlu niespodziewanie natknęliśmy się na Aś robiącą zakupy z siostrą (nie poznałam jej, jakby przyjaciółka na czas przyjazdu rodziny upodobniła się do jakiegoś tła z którego zazwyczaj z łatwością odstaje), chwila czatu i lecimy dalej. U Ka&Jot niespodziewanie zostaliśmy obdarowani: Ka wręczył Fredowi kamerkę do zainstalowania w domu (w celu obserwacji myszowych). 

Na deser spotkania obejrzeliśmy film na Netflixie, Django (2012) Tarantino. Film długi, przeciągnęło się nam z przyjemnością. Powrót do domu o pierwszej w nocy, nad nami wyraźna trzecia kwadra.

Ach, i jeszcze dostałam linkowe puezento od Hebiusa :), którego nie zdążyłam odsłuchać z powodu zajętego przyjemnościami popołudnia.

8 komentarzy:

  1. Czyli relaks na całego, a plaża piękna i pewnie rześka - skoro wiało. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Tomek, tak, pięknie, rześko, czyli obrazki nieco mylące. Na plaży we wsi zawiewa niestety gnijącą sałatą, którą morze wyrzuca o tej porze roku, ale na plaży, którą odwiedziliśmy wczoraj nic z tych rzeczy. Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Dobrze pachnie to Wasze jedzonko (z wyjątkiem zamordowanych zwierzątek). Kurczę, marzy mi się prywatny, osobisty kucharz!
    Całusy dla futer 💕💕

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @FrauBe, coś się zmieniło u Ciebie w temacie żywieniowym (o te zamordowane zwierzątka pytam :)?

      Gotujemy z Kochanym na zmianę, mąż jest lepszym kucharzem, moim zdaniem :D

      Dziękować, macham znad morza :)

      Usuń
    2. Yyy... Ja tych zamordowanych zwierzątek już dawno nie jadam.
      Machaniem nad morzem mnie załatwiłaś, jestem pogrążona w żałobie po niepojechaniu tam.

      Usuń
    3. @FrauBe, nie tak dawno chyba. Pamiętam, że byłaś zaskoczona, gdy Kochany zamówił danie wegetariańskie (gdy widzieliśmy się 2 lata temu).

      Szkoda więc, że nie pojechałaś nad morze

      Usuń
  3. To tam będzie nie wiadomo jak długo (aż sam nie skasuję? założyłem konto tradycyjnie, bez zagłębiania się w regulaminy), więc sobie odsłuchasz kiedy zechcesz. U mnie akurat Samuel śpiewa w tym momencie, bo wypaliłem płytę z samymi ariami.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.