Ale tylko trochę :) Skoro nie chciałam brać urlopu z puli na nowy rok, dzisiaj oficjalnie powinnam być w pracy. I byłam. Kochany zabrał się ze mną do biura i przez dwie godziny rozwiązywaliśmy problemy pierwszego świata (mąż chciał ustalić, o co chodzi z pieniędzmi pobranymi z jego konta jeszcze na początku grudnia): telefony do obsługi klienta banku (na trzech rozmówców, trzech z silnym hinduskim akcentem, wszyscy dopiero się przyuczali, Bareja zrobiłby o tym film), fizyczna wizyta w BOI (jedna rozmowa telefoniczna odbyła się właśnie w siedzibie banku); w międzyczasie poszliśmy na chwilę do Czarnej, żeby napić się kawy i zjeść po krłasancie z ham&cheese. A jeszcze alarm w biurze zgłaszał problem, że nie ma bidaczek połączenia z Internetem. Yhhh. Tak jak myślałam, nikogo nie obchodziło, że dzisiaj pracuję (jeden chłopak zapukał o dziewiątej, ale on generalnie nie zajmuje się rzeczywistością, więc nawet się nie zdziwiłam, że nie pamiętał o grafiku).
Mąż wrócił po mnie popołudniem: obiad w Valley Inn na prowincji, i powrót do Drołdy, najpierw, żebym mogła sprawdzić, czy w biurze wyłączyłam grzejnik, następnie do dwóch supermarketów w celu uzupełnienia zapasów na weekend. Za każdym razem, gdy wychodziliśmy z samochodu, dopadał nas i przesiąkał na wskroś okropny, mokry ziąb. W świetle jaśniejącej głowy Księżyca w pełni wróciliśmy do domu dopiero o szóstej. Gdy tylko włączyłam laptopa, od razu dostałam powiadomienie o możliwym śniegu. Ajajaj, żółte ostrzeżenie śniegowo-lodowe dla wszystkich hrabstw jest na jutro i na niedzielę:
Przez cały dzień podczytywałam Szymiczkową. Był pomysł wieczoru filmowego, ale z powodu totalnego wychłodzenia wybrałam gorący prysznic i zaleganie pod kołdrą z przygodami zakopiańskim profesorowej Szczupaczyńskiej (Znak, 2025). Właśnie skończyłam, wyczytałam do strony ostatniej. Fajrant, jakby powiedział dziadek Bronek.

Podobał mi się lekki ukłon Szymiczkowej w kierunku Jane Austen na stronie 311.
OdpowiedzUsuń@Dariusz, nie sprawdzając, domyślam się, że chodzi o trawestację zdania otwierającego "Dumę i uprzedzenie" :)
UsuńTak, to to.
Usuńno to jeszcze raz Wszystkiego Dobrego w nowym roku oby jak najwięcej takich leniwych początków. niespiesznych, przyjemnych. Wam obojgu.
OdpowiedzUsuńno i się zasadzam na Szymiczkową, ale poczekam bo nie story nie ma... a kolejka czeka.
@Teatru, pozytywnych życzeń nigdy nie dość :)
UsuńNo boskie macie te mapy pogody. Pierwsze spojrzenie i widzę psa, szczeniaka leżącego na prawym boku, łapy wyciągnięte przed siebie, a łeb wykręcony jakby spoglądał za siebie 😃 Sorry, wiem, mało istotne, ale musiałam się podzielić co mi w oko wpadło 😉
OdpowiedzUsuńDobrego roku, takiego jaki sprawi Wam najwięcej radości, życzę 🙂
@Aśka, na moje oko shih tzu :D
UsuńRadości, ale i spokoju, oraz samych dobrych diagnoz :*
Ja mam wolne ale i tak od Wigilii co chwila siedzę przy kompie, bo różne rzeczy muszę służbowo przygotować. Ale zawsze to lepiej niż siedzieć w firmie i narażać się na milion pytań od klientów i rozwiązywanie ich problemików. Wolę spokojnie w domu popracować.
OdpowiedzUsuńCzekałam na najnowszy tom Szymiczkowej, ale nie spodobało mi się, że autorzy przerzucili się na inne wydawnictwo i zmieniła się szata graficzna (okładka konkretnie). Niby treść ważna, nie okładka, ale lubię mieć na półce w rządku spójne serie, w dodatku te pierwsze okładki bardziej mi się podobały. No cóż, pewnie i tak w końcu kupię.
Najlepszości w nowym roku!
@Małgosiu, praca w domu ma swoje plusy, ale pracowałam tak chwilę, więc widzę i minusy (mimo wszystko obowiązki szatkują dzień na kawałki, wnoszą niepokój w ognisko domowe, które chcę od pracy odseparować).
UsuńWszystkie tomy jak do tej pory były wydane przez Znak, ale zmiany graficzne średnio mi się podobają. Czytam oczywiście, że to kwestia marketingowa, że obecny styl okładek ma lepiej wyglądać w ikonkach, tylko, że końcowy produkt wygląda trochę tak, jakby pominięto artystę i użyto SI.
Najlepszości :)
PS. Czytałaś, że możesz sobie ściągnąć i wydrukować obwolutę w starym stylu do nowego tomu (zaprojektowaną przez Pawła Panczakiewicza)?
UsuńJest TUTAJ.
O, bardzo Ci dziękuję za ten link! Jeszcze tylko muszę rozgryźć czym grozi zarejestrowanie się na tym dropboxie :). Okładki są często narzucane przez wydawnictwa, czasem są zupełnie od czapy i nie na temat, a te uproszczone graficzne i nowomodne to mi się zupełnie nie podobają, tak jak piszesz - artysty w tym nie widać.
UsuńCo do pracy w domu, to staram się te rzeczy rozdzielać, ale jak się ma własną firmę i akurat gorący okres, to raczej trudno uciec od obowiązków :). Na szczęście rzadko się zdarza taka kumulacja.
@Małgosie, aaaa, widzisz! Nie zauważyłam, że żeby coś z plikiem zrobić, trzeba się zalogować, sądziłam, że to krótka piłka.
UsuńMoje doświadczenie z pracą zdalną było krótkie, ale wystarczające, żeby zauważyć, że wprowadzało niepokój (ja z tych w sumie obowiązkowych, chociaż po wierzchu trudno zgadać ;)).