Album The Best of Van Morrison (1990) gra od rana.
Fred już przed południem wyruszył do Enniskillen. Dnia nie zaczęłam grzecznie, bo z chipsami, ale później się poprawiam (odrobinę). Winegret do zieleniny robię z cytryną i miodem (pomijam ocet). Za zieleninę stoi Superfood Salad Mix z Florette (słupki buraczka, botwinka, szpinak, młody jarmuż i rzeżucha), do tego francuskie kartoffeln z Tesco i kaczuszka z Lidla, ok? Małżonek za sałatą à la moi nie przepada, ale też nie musimy lubieć wszystkiego tak samo (Fred tak rzadko ostatnio je krwistego steka, chociaż lubi. Odkąd jestem w jego życiu, gdy piecze dla nas obojga, zawsze steki przypala. Myślę, że to może być z miłości). No movies. Bo teraz podręcznik, którego tytuł mówi wszystko — Niemiecki dla leniwych.
Żadnych kaczek! Tzn mogą być żywe. Czy wręcz powinny być żywe.
OdpowiedzUsuńBo obrzydzenie we mnie wzbiera nawet jak widzę wpis z kaczką w jadłospisie. Jeden wyjątek - Brzechwa :D
To bardzo interesujące wyznanie :D
UsuńJuż poprzednim razem przy okazji kaczki chciałem się na nie zdobyć, ale pomyślałem, że to jeszcze za wczesny etap naszej znajomości :P
UsuńSprytek :D
Usuń