Łupało mnie już wczoraj, przeszło trochę w nocy, rano to samo. Nie mogę zlokalizować przyczyny — noszenie kontaktów przez cały dzień lub zapalenie zatok odpaliło po chłodnym spacerze.
Od jakiegoś czasu przeglądam kopalnie moich kilku poczt, odgruzowuję je ze zbytecznej przeszłości lub odczytuję wiadomości bez znaczenia. Dopiero dzisiaj odkryłam, że w 2014, po wzięciu udziału w badaniach psychologicznych, grzecznościowo odesłano mi profil wartości wg Shaloma Schwartza. Voilà:
Trzeba se jasno powiedzieć: jestem hedonistką. Tymczasem Rysio wybrzydza z jedzeniem,
— Coś ma nieprzepracowanego, stwierdził Fred.
Kot przedwczoraj traktował nas luźno zajęty własnymi sprawami, wczoraj z powodu naszego wyjazdu był większość dnia na dworze, wrócił z drapniętym nosem i jakimiś egzystencjalnymi rozkminami. Teraz po kuchennej zadumie odsypia sprawy na łóżku. Kategorycznie odmawia wyjścia. Czyli razem czekamy na powrót ojca do domu. Czy ojciec nas czyta?!
___
edit 21:40 Zaczepiam w sieci Luś:
— Możemy pogadać?
— Chwilkę możemy ...
Półtorej godziny później ... {kurtyna}

Mam nadzieję, że dziś już lepiej, bez bólu głowy :)
OdpowiedzUsuńNie zgłębiłam powodu, apap nie za bardzo pomógł, ale dziś rozeszło się po kościach. Cokolwiek to było, nie ma ... dziękuję :)
UsuńHedonizm nie jest niczym złym. Ma się tylko jedno życie, poco je tracić na robienie czegoś czego się nie znosi?
OdpowiedzUsuńAch, to już zależy od poglądów. Albowiem są tacy, którzy uważają, że t u dźwiga się krzyż, aby t a m śpiewać psalmy. Ja nie uważam :) Pozdrawiam.
Usuń