Zaczęliśmy go lazanią na śniadanie. Fred próbuje się z okularami progresywnymi. Ale tak prawdę mówiąc to nic nie robimy (czy będzie dzisiaj jakiś film? Dunno). I sobie przypomniałam, że z babcią rozmawiałam telefonicznie, bo wczoraj/dzisiaj nie było jej na wideokonferencji, gdyż machała palcyma pod kordłą.
___
edit 23:50 Film na wieczór: Bohater roku (1986) ze Stuhrem. Całkiem niezły jest ten sequel Wodzireja, inny klimat, ale całość trzyma fason.
A ja wczoraj niepotrzebnie zrobiłem gar sałatki z tuńczykiem. Będę się ze trzy dni teraz z tym męczył.
OdpowiedzUsuńDlaczego więc zaraz gar.
UsuńBo tego jest zawsze gar :) Mam ustaloną ilość składników i nic się za bardzo z tym nie zrobi, bo przecież nie podzielę puszki kukurydzy, czy fasoli na pół. Co miałbym później zrobić z tymi połówkami niedodanymi do sałatki?
Usuń