Pierwsza aktywność dnia: wrzucanie ubrań do pralki zapętlone z karmieniem kota. Chociaż nie, najpierw otwarcie okna w sypialni, dlatego nie zauważam kiedy po posiłku Ryszard wychodzi na wieś. Wzięło mnie na królewskie śniadanie, jajecznica, owszem, ale z kartoflami okraszonymi masłem i śmietaną. Organizm czegoś się domaga, tylko mówi niewyraźnie. Fred od rana w Dublinie, a u mnie jak trwoga to na matę. Plecy bolą, już mi raz pomogło kilka dni jogi.
___
edit 18:20 Fred kupił mi cieniutką podkoszulkę Adidasa, długi rękaw, będzie na jutro. Dla siebie gołębi płaszcz Holland Esquire z wełny od Moona, przepiękny, i letnią marynarkę Paula Smitha, wełna z dodatkiem nylonu.
Do dwudziestej jest pogodowy alarm żółty, i teraz wyraźnie słychać dlaczego. Wiatr z lądu pędzi nad morze, uderza w nas jakieś dalekie odbicie wielkiego sztormu na północy. Mam nadzieję, że pogoda się naprostuje, jak obwieszczają prognozy, i jutro będzie miód i orzeszki. Małżonek właśnie pakuje spodnie do podwijania ...
Jajecznica na śniadanie wręcz jak u cysorza :P
OdpowiedzUsuńA jakże ... aż kot się upewniał, czy wszystko ze mną w porządku W Irlandii kartofle rozciapane z mlekiem, masłem i szalotką nazywa się "champ", nie miałam szalotki i mleka, trzeba było improwizować ;)
UsuńOj jak dawno dawno jadłam na śniadanie jajecznicę. Zapachniało. Jutro jak nie zapomnę zrobię z żółtą oaoryką i cebulką.
OdpowiedzUsuńDomyślam się, że chodzi o paprykę :) Mój mąż lubi z papryką konserwową i pomidorami.
UsuńCiekawe śniadanie, jajecznica na masełku dobra zwłaszcza z czosnkiem i serem, ehhh ja hedonistka...
OdpowiedzUsuńCzosnek i ser??? Matkoboskojasnorzewsko!
UsuńTak, tak chodziło o paprykę. Zapomniałam jednak zrobić. Może jutro przy niedzieli, kto wie.
OdpowiedzUsuń