Wczoraj do późnej nocy Fred piekł kotlety mielone, które wystarczą nam na trzy obiady. Ja za to chrapałam w ciemności, przy otwartym oknie. Przez sen usłyszałam:
— Na stronie Karawany napisali trzy godziny temu, że Darek nie żyje.
Widzieliśmy go w Policji Mrożka, 1 września 2017, w Cieplicach, wtedy, gdy zostało zrobione to zdjęcie:
Tamtego dnia (to był piątek) Fred kupił mi w Jeleniej Górze górskie buty. Wspaniały weekend, którym trzy lata temu kończyłam wcale nie zapowiadające się dobrze wakacje.
Wracając do dzisiaj: po śniadaniu rozmawiałam z tatą i babcią. Fred zaczął kolejny czterodniowy ciąg pracowniczy, więc późnym popołudniem zostałam w domu sama z kotem i zajęłam się oglądaniem Kobiety w ukryciu (2013) Fiennesa. Niewiele fabuły jak na dwugodzinny film. Z jakichś powodów wbiłam sobie do głowy, że Ralph gra tu Darwina. Dickensa, gra Dickensa. Autystyczny film, oczekiwałam czegoś lepszego. Ech, na pocieszkę obejrzałam na chybił trafił odcinek Poirota z Suchetem, odc. 6.3, Morderstwo na polu golfowym (1996) — po tym przynajmniej wiem, czego się spodziewać. Jeszcze nie pora na sen.
Darek naprawdę spoko wtedy grał.

Fred piekł kotlety? Chyba smażył?
OdpowiedzUsuńO widzisz, w tym mogę na Ciebie liczyć :)
UsuńNie oglądałaś dotąd "Poirota" z Suchetem???
OdpowiedzUsuńA jakże oglądałam, choć nigdy po kolei :)
Usuń