Przy błahej okazji zaczerpnęłam haust świeżego powietrza i zamiar sam się powzioł — po obiedzie, gdy Fred wyposażony w napoje udawał się w kierunku Bray, wyszłam nad morze po prawie trzytygodniowej przerwie w samotnych przechadzkach. Temperatura zapowiadała się na 12°C, więc założyłam tylko jedną kurtkę i słusznie, wróciłam upocona jak mysz. Po drodze złapał mnie wiosenny deszcz, była więc i tęcza, szczyt przypływu, wybrzeże zmienione, na wydmach widać ślady po ostatnich sztormowych dniach.
Jeszcze przed spacerem zadzwonił do mnie tatko, jak zwykle pełen optymizmu. Razem z Fredem przez kamerkę pomachaliśmy babci Mani, która czeka i czeka, aż się u niej zjawimy.
Jest dalszy ciąg przygotowań do nowej pracy, Katrina poinformowała mnie esemesem o datach kursu z child protection. Jestem pewna, że miałam go przed pracą w Newry, ale to bez znaczenia. Druk z kontem bankowym wypełniony i wysłany.
Dokończyłam W świecie Jane Austen, a skoro i tak już szorowalam po dnie, obejrzałam także najnowszy odcinek 1000-lb Sisters. Dziś pancake day, wykorzystałam przeterminowane mleko w ostatnim momencie (tak naprawdę to moment minął, mleka nie wąchałam, ale naleśniki wyszły dobre), a potem, pałaszując pancakesy, poddałam się pasji — znalazłam spisy ludności z 1790 roku, będę zapewne do późna ślęczała szukając nazwisk i numerów domów.
Poniżej, mój spacer:


Szczesliwy ten, ktory ma swoich najblizszych w zasiegu reki i ten, na ktorego ktos czeka. Szczesliwy ten, ktory ma swoje pasje i ten, ktory nie tylko lubi nalesniki, ale i umie je przygotowac. Nie wspomne o szczesciu spacerowania po wybrzezu pelnym zdrowia.
OdpowiedzUsuńSle serdecznosci :)
Tak. Dobrej nocy :)
UsuńŁadna wiosna. A u mnie nadal biała zima. W tej chwili mam -11.
OdpowiedzUsuńNaleśniki z czym?
Powidła śliwkowe, jak zwykle :)
UsuńEee... wolę z twarogiem :)
Usuń