Strony

wtorek, 3 sierpnia 2021

595. Wtorek chodzony.

Delektowałam się dzisiaj chodzeniem. Z przystanku do Centrum, z Centrum na siłownię, z siłowni do polskiego sklepu, ze sklepu do przystanku. Nawet dwa razy do mnie machano z samochodów. Gdy zmierzałam do pracy rozpoznała mnie Martaszka (zdziwiłam się, że jest na Wyspie), a gdy po pracy szłam na zakupy, Fred akurat zmierzał na swoją zmianę.

W pracy dobrze, przy okazji też poznałam z rana Sinead, która robi masaże (akurat byłam przefasonowana po marszu z nierównym obciążeniem, a ona bardzo miło się moim przefasonowaniem zainteresowała). 

Nareszcie umówiłam się do fryzjera na czwartek rano (ostatnie godziny z mopem na głowie). Po pracy same miłe rzeczy i odcinek MM, trochę głupiutki, The Fisher King. Trzeba przypilnować gościa od bojlera, bo nie oddzwania, jakoś to zsynchronizować z naszą obecnością w domu. A teraz chill out i kiełbasa z dziczyzną w akompaniamencie ogórka małosolnego. W głowie mi szumi. Bez żartów. Najbardziej przeszkadza mi to wieczoram, bo mózg niezajęty niczym sensownym, zajmuję się tym dziwnym zjawiskiem.

4 komentarze:

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.