Zarezerwowałam w Polsce wizyty u dentysty dla nas obojga. Pojechaliśmy też dzisiaj do Carlingford, głównie po to, aby zjeść obiad w Ruby Ellen (jak zwykle spałaszowaliśmy pieczone ziemniaki) i ładnie się ubrać (testowałam żeglarki i błękitną koszulę Lee, wygrzebałam też szalik w niebieską kratkę, lekki jak mgiełka). Czekaliśmy na możliwość zamówienia jakieś pół godziny, drugie tyle na obiad, ale nie szkodzi, nigdzie się nam nie śpieszyło. Aś nie było w pracy, ale przed lunchem weszliśmy do sklepu i kupiłam w nim Kochanemu granatowy T-shirt z głową byka z Cooley (anvil.organic; dołączył do kolekcji czarnej owcy i barana z wyspy Man).
Gdy wyjeżdżaliśmy z miasteczka, chmury przeszły przez Slieve Foy i zaczął padać drobniutki deszcz, w którym wracaliśmy przez góry na południe. Byliśmy umówieni na krótką wizytę u Ka&Jot. Żeby ich nie poganiać (jutro przyjaciele wylatują do Polski) wstąpiliśmy jeszcze do Costy przy Omniplexie. Gdzieś w drodze odezwał się do Freda menadżer i proponował mu zlecenia na dzisiaj wieczór, ale Kochany już obiecał przyjaciołom podwózkę na lotnisko i postawił na relaks. U Ka poznaliśmy sąsiada, który będzie w czasie ich nieobecności opiekował się psem. Potem wracamy do domu najdłuższą drogą, bo ma najładniejsze widoki.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńDoszedłem do wniosku, że to był jednak całkiem niestosowny komentarz. Nie na taki stopień znajomości, jak nasz.
Usuń:D A ja właśnie zbierałam się, żeby Ci odpowiedzieć.
UsuńNo, śmiały był. Darko ryzykant. ;-)
UsuńUpsss! To przesadziłem z delikatnością.
UsuńChyba, że to miała być jakaś odpowiedz w stylu "Spadaj stary dziadygo! Nie twój interes" :D
No teraz to już się nie dowiesz, na dwoje babka wróżyła :DD
Usuń@Aberfeldy, Darko po prostu lubi przeanalizować sytuację popijając Somersby.