Strony

piątek, 27 sierpnia 2021

619. Dolina Bobru i in.

Pierwsza część dnia minęła na inspekcji rodowego majątku, pakowaniu walizki na weekend, sadzeniu rojników, spacerze z mamą i Maksiem, głaskaniu psów i kotów. Mama kupiła mi zwijaną klawiaturę, więc uczę się jej używać (od czasu, gdy zalałam laptopa, piszę na klawiaturze dotykowej). Zrobiliśmy z Fredem rundkę po wsi, napełniliśmy brzuchy obiadem i przed godziną trzecią po południu razem z tatkiem wyruszyliśmy w kierunku Doliny Bobru.

Zameldowaliśmy się w pałacu po piątej. Tata ma pokój nr 30 (na drugim piętrze), my urzędujemy pod jedynką. Miejsce jest spokojne, niemalże wymarłe. Oczywiście zapomniałam torby z kosmetykami, poza tym w Dino kupiliśmy także prowiant na pałacowe wieczory (śniadania mamy w cenie). Fredowa ciocia eR była dzisiaj poza domem, więc tylko spacer na cmentarz, żeby Kochany mógł zapalić wujkowi znicz. Wieczorem zjedliśmy kolację w sali kominkowej.

5 komentarzy:

  1. Do sali kominkowej to nawet nie wiem, co by pasowało na kolację.
    Kawior na krakersach i butelka szampana?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kabanosy z chlebem, czarna herbata bez cukru.

      Usuń
    2. Pal sześć co do jedzenia - zawsze można konsumować ukradkiem, ważniejsze - w co się ubrać do takiego anturażu. ;-)

      Usuń
    3. Jeśli w kominku płonie ogień, to przewiewny peniuar i koronkową bieliznę :D

      Usuń
    4. Mam pewne wątpliwości czy Woland by się tak przyodział.:-)

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.