Ziu, ziu, ziu ... czy to już wtorek? Ja nie wiem gdzie te dni, tygodnie, miesiące znikają. W pracy miałam spotkanie z Catriną i Bridżet. W piwnicy. Biznesowe spotkanie, bo mi się przecież za kilka miesięcy kontrakt kończy. Może będę miała jakieś praktyki interesujące, byłoby miło. A tymczasem posiedziałam z Piterem, poszłam na kawę do Caffè Nero, pochichrałam się z paniami (Lorejn wracała z wakacji francuskich dwa dni, opowiadając o tym machała rękami i zaśmiewała się do rozpuku), żeby na końcu Fred mnie przestraszył stojąc na schodach budynku w którym "pracuję".
![]() |
| Lubię to miejsce. Dla cudaków jest. |
Sprawę czynszu trzeba nam załatwić, więc poszliśmy na przełaj do Intreo (wcześniej, w przerwie w pracy, jeszcze przed kawą, upewniałam się w okienku u Pani Wytrzeszczającej Oczy jakie papiery są potrzebne, nie ufam jej jednak, może to była wersja na wtorek, a jak wiadomo jutro jest środa). Strasznie brudne jest miasto z tej naszej Drołdy, mimo to wędrując tak na szago wypatrzyliśmy ciekawy zakątek. Potem Tesco, powrót do domu, kot wyłazi z krzaków, mąż robi obiad, w międzyczasie Katlin wpada do ogródka zobaczyć, że się naszym jabłonkom jabłuszka pokazały. Na razie małe jak pypcie, ale liczy się. Potem trzy godziny CBT i awaria odbioru sieci (którą cały czas miałam, tylko moja karta sieciowa jej nie widziała, w takiej sytuacji raz powiedzieć "kurwa" się nie liczy w zasadzie, więc nie doprowadzam do takiej sytuacji). A teraz Kochany robi coś, co może będzie żurkiem. I mi obwieścił, że mały brudas, który od czasu do czasu dostaje od nas jedzenie, żyje jednak. Fajnie, smuciliśmy się. Ryszard jest niepocieszony.

A o co chodzi z tym czynszem? Podwyższyli wam, czy co?
OdpowiedzUsuńTego nie wiadomo, będzie korekta, to się dowiemy.
UsuńZałatwienie czegokolwiek w polskim urzędzie to zawsze epos bohaterski. Dziś chodziłam od Annasza do Kajfasza via Judasz i z powrotem. Przez dwie godziny. Taki papierek, siaki papierek, sraki papierek... Pokój numer 6, pokój numer 10, pokój numer 15, z powrotem pokój numer 10... i przyjść w piątek. Borze szumiący...
OdpowiedzUsuńW Irlandii problemem jest uznaniowość urzędniczej decyzji i często kwestia braku kompetencji. Tutaj panie siedzą w okienkach po jakichś programach aktywizacji zawodowej i czasami naprawdę nie mają więcej pojęcia niż Ty sama.
Usuń