Strony

wtorek, 14 czerwca 2022

910. Wtorek, dzień zwykły.

Ziu, ziu, ziu ... czy to już wtorek? Ja nie wiem gdzie te dni, tygodnie, miesiące znikają. W pracy miałam spotkanie z Catriną i Bridżet. W piwnicy. Biznesowe spotkanie, bo mi się przecież za kilka miesięcy kontrakt kończy. Może będę miała jakieś praktyki interesujące, byłoby miło. A tymczasem posiedziałam z Piterem, poszłam na kawę do Caffè Nero, pochichrałam się z paniami (Lorejn wracała z wakacji francuskich dwa dni, opowiadając o tym machała rękami i zaśmiewała się do rozpuku), żeby na końcu Fred mnie przestraszył stojąc na schodach budynku w którym "pracuję". 

Lubię to miejsce. Dla cudaków jest.

Sprawę czynszu trzeba nam załatwić, więc poszliśmy na przełaj do Intreo (wcześniej, w przerwie w pracy, jeszcze przed kawą, upewniałam się w okienku u Pani Wytrzeszczającej Oczy jakie papiery są potrzebne, nie ufam jej jednak, może to była wersja na wtorek, a jak wiadomo jutro jest środa). Strasznie brudne jest miasto z tej naszej Drołdy, mimo to wędrując tak na szago wypatrzyliśmy ciekawy zakątek. Potem Tesco, powrót do domu, kot wyłazi z krzaków, mąż robi obiad, w międzyczasie Katlin wpada do ogródka zobaczyć, że się naszym jabłonkom jabłuszka pokazały. Na razie małe jak pypcie, ale liczy się. Potem trzy godziny CBT i awaria odbioru sieci (którą cały czas miałam, tylko moja karta sieciowa jej nie widziała, w takiej sytuacji raz powiedzieć "kurwa" się nie liczy w zasadzie, więc nie doprowadzam do takiej sytuacji). A teraz Kochany robi coś, co może będzie żurkiem. I mi obwieścił, że mały brudas, który od czasu do czasu dostaje od nas jedzenie, żyje jednak. Fajnie, smuciliśmy się. Ryszard jest niepocieszony.

4 komentarze:

  1. A o co chodzi z tym czynszem? Podwyższyli wam, czy co?

    OdpowiedzUsuń
  2. Załatwienie czegokolwiek w polskim urzędzie to zawsze epos bohaterski. Dziś chodziłam od Annasza do Kajfasza via Judasz i z powrotem. Przez dwie godziny. Taki papierek, siaki papierek, sraki papierek... Pokój numer 6, pokój numer 10, pokój numer 15, z powrotem pokój numer 10... i przyjść w piątek. Borze szumiący...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Irlandii problemem jest uznaniowość urzędniczej decyzji i często kwestia braku kompetencji. Tutaj panie siedzą w okienkach po jakichś programach aktywizacji zawodowej i czasami naprawdę nie mają więcej pojęcia niż Ty sama.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.