Wtorek był drugim dniem bez popijania kawy, a nawet bez herbaty, czyli radykalnie. Fred chodził po swoim mieście, umówił się z Grzesiem, którego przedstawił mi przez kamerkę. Takie tam omówienie sytuacji na świecie i przegląd nekrologów.
Łąka (ja nadal o puzzlach) została ułożona, zobaczyłam światło w tunelu przy Greatest Hits Thin Lizzy (2004), którego piosenki coraz bardziej zaczynają mi wchodzić do ucha. Wieczorem drugi odcinek Spraw Inspektora Morse'a, pod koniec byłam już bardzo senna i nawet wielki pająk, który zeskakując gwałtownie z prysznica zrobił ratowniczy trawers przez łazienkę nie podniósł mi ciśnienia.
Co intrygujące, wczorajsza noc i dzisiejsza przespane doszczętnie, bez budzenia się i sennych niepokojów (dzisiejszego dziwacznego snu z panią Małgorzatą Lewińską), przypisuje to radykalnemu odcięciu kofeiny/teiny. A teraz już zielona herbatka jest pod ręką, chociaż gdyby nie kot dalej leżakowałabym w łóżku. Po pierwsze jednak, Ryszard łapoczynami domagał się wrzucenia zawartości saszetki do miseczki, po drugie w głowie miałam myśl umówienia się z weterynarzem na oglądanie kota, bo te ociućkane łapulki Ryszardowe mnie dobijają. Wizyta będzie jutro rano. Odhaczone obowiązki, więc rozpieszczam się. Zrobiłam podpłomyka z ziemniaków, które zostały po wczorajszym obiedzie — to jest moje śniadanie popitem kefirem, w głośnikach Thin Lizzy, czyli trochę starego (przepisy babci Mani), trochę nowego (bujanie się do muzyki irlandzkiego bandu). Za oknem ładny dzień się zapowiada. Dzień dobry, środo.
___
edit 12:50 Kochany chodzi po Nowej Alekandrii w poszukiwaniu laptopa dla mnie, tymczasem ja szósty raz słucham Whiskey in the Jar w wykonaniu Thin Lizzy. Słuchałam jej często 11 lat temu wędrując po Toronto (z dzisiejszej perspektywy była to zapowiedź lepszej przyszłości).
___
edit 18:30


Poznaję, grafika Tove Jansson z "Niebezpiecznej podróży".
OdpowiedzUsuńTak. Przypomniałeś mi, że chcę kupić pierwsze polskie wydanie. Wyruszam na poszukiwania :)
UsuńNie wiem, czy bym polecał. Wydanie w przekładzie Ewy Kozyry-Pawlak wydaje mi się fajniejsze.
UsuńPrzeczytałeś je jako pierwsze? :)
UsuńChodzi mi o samo wydanie, poza tym chciałabym mieć szwedzką wersję.
To akurat nie ma nic do rzeczy. Wydawnictwo EneDueRabe picturebooki (trzy) stworzone przez Tove Jansson edycyjnie dopieściło bardziej, niż Nasza Księgarnia swoje wydania. Od lepszego papieru poczynając, przez ciekawe liternictwo i tekst, który w polskim przekładzie brzmi lepiej.
UsuńAle nie takie było pytanie :D
UsuńChcę mieć po prostu pierwsze wydanie :)