Fred od rana ma weltschmerz, za siebie i za kota. Małżonek cudze emocje odczuwa w dwójnasób, więc już cierpi z tego powodu, że Ryśka zostawiamy zamkniętego w domu i nikogo tu nie będzie, żeby mu wytłumaczyć dlaczego. Oczywiście, pakowanie do końca odsuwam. Wpadło nam szczęśliwie do głowy, żeby zapytać Anne, czy nie jedzie w kierunku miasta. Okazało sie, że sąsiadka nie tylko jedzie do Pcimia, ale nawet do stolicy, więc stres związany z wyobrażonym spóźnieniem się wszystkich autobusów mamy załatwiony pozytywnie. Pogoda u nas ujowa, im dalej w dzień, tym bardziej leje; nie trzeba Ryszarda namawiać na pozostanie w chacie (kot śpi w sypialni). To co, see you later alligator, right?
U mnie pogoda ciulowa, a Fanta nieswoja, chyba trzeba iść do weta.
OdpowiedzUsuń@FrauBe, u nas też pogoda niespecjalna. Trzymam kciuki za Fantę.
Usuń