Środa
W nocy budziłam się z zimna, byłam jednak zbyt leniwa, żeby zamknąć okno. Dopiero nad ranem rozgrzałam się i rozespałam na dobre. Efekt? Wstałam o dziesiątej! Kolejny szary dzień, na szczęście Kochany też jest w domu. Sprawdzam prace, przygotowuję się na jutro, czytam biografię Mrożka, drapię się po nosie. Pod wieczór oglądam Gosię ze Szkocji, potem rozpakowujemy kolejne dvd. Tym razem Na zachodzie bez zmian Milestone'a. Film ma 94 lata, a mimo to dobry. Dziwy nad dziwami.
Czwartek
Z rana Czarna nieczynna o zwykłej porze, więc nie mogłam Kochanemu kupić kawy (pani Stempelek nieumalowana, zaspana, przyszła spóźniona, najwyraźniej na zastępstwo). Ale potem siedziałam i sączyłam (malują kawiarnię, dziwna pora na takie zmiany). Praca, po pracy spocznij. W domu byłam przed czwartą, co wiele nie pomogło, bo słońce zaraz zaszło. Na obiad wymiatamy resztki z lodówki. Trzeba coś jeszcze kupić na te kilka następnych dni, ale to jutro.
Córka mi wyjechała, więc i ja dojadam resztki.
OdpowiedzUsuń@FrauBe, u nas krucha równowaga pomiędzy tym, co ostatnio wyszło a planem wyjazdowym w przyszłym tygodniu :)
UsuńMożecie zawsze wybrać opcję głodówki do samego wyjazdu. 😊
OdpowiedzUsuń@Agniecho, umartwianie się jest niezgodne z naszym wyznaniem 😁
UsuńNie będę Cię dopytywać o wasze wyznanie. 😊
UsuńJedzcie se na zdrowie. (chociaż głodówka ponoć też jest zdrowa).
@Agniecho, to prawda, bywa. Właśnie mnie pokarało za łakomstwo i od rana bolą mnie stawy.
Usuń