Strony

niedziela, 1 grudnia 2024

1811. Ulotna niedziela.

Wygramoliłam się z wyrka po ósmej, na czas, żeby jeszcze dać buzi Fredowi przed jego wyjazdem do miasta. Przeglądam listę książek, które chciałabym przeczytać w następnym roku i te z którymi chcę jeszcze zdążyć w tym. Do mojego wylotu planuję skończyć czytanie czterech, zobaczymy, czy się mi uda. W każdym razie dzisiaj zaczynam The Discomfort of the Evening Marieke Lucas Rijneveld (Faber & Faber, 2020). Po południu przypomniałam sobie, żeby coś podrzucić ptakom w ogródku. Oczywiście, czekały. Chwilę obserwowałam jak szpaki robią ewolucje na karmniku i zrobiłam im kilka zdjęć. Zjedliśmy z Kochanym wege obiad po jego powrocie, potem wskoczyłam pod prysznic, a Kochany zagadał się z Kolegą z Bloku, który wypytywał go o pryncypia oraz zapraszał nas do siebie przy najbliższej okazji, czyli za kilka tygodni. I takie tam, ulotne rzeczy, jak przygotowanie się do pracy. Znowu ciemno. Znowu grudzień!

2 komentarze:

  1. Ambitna czytelniczka. Mnie wystarczy jeśli do końca roku doczytam jedną zaczętą powieść ("Dzień" M. Cunninghama).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariuszu, zaraz tam ambitna! Chcę przeczytać to, co zaczęłam, oraz książkę, którą dostałam w prezencie, bo dostanę książki w prezencie :D

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.