Długo wszyscy spaliśmy, wstałam dopiero o ósmej, mama podobnie, tatko jeszcze później, co jest raczej niezwykłe. Pogoda niezmiennie chłodna i słoneczna, trawę przykrył szron, a nad wsią cały czas wisiała nieruchoma mgła poprzetykana smogiem z sąsiedzkich kominów. Przed południem wyszłam do sklepu po wkłady do zniczy, potem poszłyśmy z mamą na cmentarz (nadal smarkam, mama kaszle, ale jest jakoś lżej).
Skończyłam czytankę Hemingwaya, Stary człowiek i morze (PIW, 1971), tuż przed tym jak wyruszyliśmy do miasta. Gdyż po południu we trójkę pojechaliśmy do Korony na obiad u Greka. Podobno tłumy były tam identyczne jak wczoraj (wdałam się w pogawędkę z dziewczyną, która robiła dla mnie herbatę z malinami). A dlaczego do Greka? Bo sobie tak zażyczyłam (ku radości mamy). Chciałam odskoczni od świątecznych dojadań i wszystkim to dobrze zrobiło.
Krajobraz powrotny (mgła ze smogiem się zagęszcza, jasna koronka zamienia się w kożuch):
Zatrzymaliśmy się na chwilę wracając przez Tcę, rodzice szukali specyfików do szamba; nawet nie wyszłam z samochodu, ciemno, dopadło mnie zmęczenie.
Wieczór bez spektakularnych wydarzeń, z kryminałkami, ale oglądanymi leniwym okiem. Zastanawiam się nad podsumowaniem tego roku (tak pół na pół), sprawdzam prognozy pogody na pierwszy dzień stycznia (w Irlandii ma być wietrznie), rozmawiam z Kochanym po drugiej stronie Europy. Jest mi bardzo wygodnie w wielgachnym łóżku pod gigantyczną kołdrą, pewnie zaraz zgaszę światło i z przyjemnością poleżakuję przed snem.


Miłego pobytu w domowych pieleszach.❤️
OdpowiedzUsuń@maskakropka2, dziękuję :)
UsuńCześć, Monika. :)
OdpowiedzUsuńZajrzałam zaciekawiona Tobą... :)
Kocur przecudnej urody. Nie wiem, czy słusznie dedukuję, że ma na imię Niunia?
Cześć @Emmo, tak, to Niunia :), jeden z kotów moich rodziców.
UsuńLubię ją. Rodzice tak mnie nazywali, gdy byłam malutka. :))
Usuń