Aaaa, poezja piątkowego poranka, wstaję wiedząc, że jutro wstawać nie muszę. Śniło mi się, że byłam na podwórku u rodziców; tuż przede mną wylądował wielki kruk i zaczął karmić czymś kruczątko. Czuła ta chwilą prysnęła jak bańka mydlana, gdy uświadomiłam sobie, że tym czymś jest niedźwiadek. Oczywiście interweniowałam. I tak oto, mamy niedźwiadka ;)
Popołudnie było niezwykle miłe. Nareszcie wydobyłam się z Jamy, pojechaliśmy z Kochanym na Północ, najpierw na obiad do Atami, potem na kawę, następnie do kina na Hamneta (2025). Ach!
W czasie obiadu w suszarni skontaktowałam się z rodzicami. Niestety, Bronisiowe wyniki nadal spadają, może nie zdumiewająco gwałtownie, ale ma to miejsce, takie są fakty. Z Franią za to nie jest najgorzej, dostała syropek na wzmocnienie odporności. Rodzice oczywiście z jednej strony przybici, z drugiej gotują się do wzięcia rzeczywistości na klatę, z trzeciej w międzyczasie rozprawiali się ze sznyclami z wczorajszego kupnego obiadu (sznycle dla olbrzymów, niezjadalne za jednym zamachem).
Nieprzyjemne wydarzenie z którym jeszcze słabo się pogodziłam: zgubiłam jedną mitenkę. Tak byłam dzisiaj podekscytowana i zakutana w różne rzeczy, że prawdopodobnie odłożyłam mitenki na bok w czasie jazdy Babcią i zapomniałam o tym wychodząc z samochodu. Jedną znalazłam po seansie, między fotelem pasażera i drzwiami, więc domyślam się, że druga została gdzieś hen. Może jeszcze ... może jeszcze. Mam męża najlepszego z mężów: objechał ze mną miejsca podejrzane o zagarnięcie mojej mitenki, chodził z latarką i zaglądał pod cudze samochody, wszystko to w oparach po świetnym kinie, które, co tu dużo mówić, wycisnęło mi łzę.



Mitenki jakieś wyjątkowe, nie do odkupienia? Bo jak nie, to tylko odwodziłaś Wolanda do możliwości zrobienia ci przyjemności kupnem nowych :D
OdpowiedzUsuń@Dariuszu, prezent od Kochanego, więc bardzo się zdenerwowałam na swoją głupotę (w identyczny sposób nieomal zgubiłam pierwsze rękawiczki-prezent od męża, ale stało się to pod pracą znajomej i rękawiczka została uratowana). Jeszcze się nie pogodziłam :)
UsuńJasne, skoro prezent sytuacja zrozumiała.
UsuńNom, słabo, więc jeszcze trochę przeżywam. Oczywiście, to tylko przedmiot i są ważniejsze rzeczy, ale ja do pewnych przedmiotów przykładam sporą wagę (do prezentów, przedmiotów-symboli, itd.).
UsuńA mała Monika nie nosiła w dzieciństwie rękawiczek połączonych ze sobą sznurkiem czy innym "łańcuszkiem" wydzierganym na szydełku? 😉
OdpowiedzUsuńTe Wasze sushi-zdjęcia zawsze powodują u mnie mega ssanie w żołądku 😋😄
@Aśka, jak przez mgłę pamiętam, że tak. No cóż, teraz chodzę z jedną mitenką, niepogodzona z rzeczywistością :)
UsuńI słusznie, dobre było :)
Mitenka? Ale, co to takiego jest? 🤔
OdpowiedzUsuń@Tomku, rękawiczka bez palców :)
UsuńAaaaa, dzięki - nie wiedziałem że to się tak nazywa
Usuń