Strony

piątek, 6 lutego 2026

2243. Wychłodzenie.

No przecież nie jestem normalna, tak? Mąż już planował, co tam mamy w lodówce, a ja do niego może by do El Paso, frytki ze słodkiego ziemniaka, frytki. Pojechaliśmy na frytki, przy kasie prawie zapomniałam zapłacić, ewidentnie nie teges robi mi się z głową. W zasadzie rozumiem, zen bywa łatwiejsze lub trudniejsze, dzisiaj było trudniejsze, bo nieoczekiwanie potrzebne na cito. Czyli zasobów zużycie nastąpiło przed trzecią po południu, ale ramen & halloumi, mamy piątek :) Pogoda oczywiście nadal kiepska, z miasta do miasta i z miasta na wieś jechaliśmy z Kochanym w mżawce, pod koniec podróży, po krótkim przystanku w Lidlu, byłam już nieźle wychłodzona. Aktualnie dopijam gorącą herbatę całkując plany na wieczór.

2 komentarze:

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.