Po pracy, czekając w biurze na Freda, skończyłam czytać biografię Czechowa autorstwa Triolet, więc na wieczór pozostaje zbiór opowiadań Tokarczuk (Dantego dawkuję sobie ostrożnie).
Wtorek naprawdę ciepły, z zimowej kurtki przeciwdeszczowej i glanów przeskoczyłam do pilotki i wełnianych conversów; spacer do Tesco odbyłam rozchełstana, ale z uszatą czapką na głowie.
Kochany zrobił obiad, zjedliśmy, porozmawialiśmy o różnościach i już wieczór. Dziewczynki domagają się pieszczot — nie tylko Bronka zawodzi, Mańkę też musiałam wygłaskać przed snem (Kochany ogląda z Bronią Ojca Teda).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.