Sobota była długa i satysfakcjonująca, choć zaczęła się nijako — przed czwartą nad ranem postanowiłam w końcu wstać i trochę się zmęczyć, inaczej z dalszego snu nici (po nocnym przebudzeniu długo nie mogłam zasnąć). Gdy tak się gramoliłam, Kochany również się obudził i zaanonsował, żebym sprawdziła, co jest pod łóżkiem. Pod łóżkiem był zestaw dwudziestu dwóch dramatów Szekspira wydany przez firmę z Mumbaju, moje ulubione perfumy Millera Harrisa (setka L’Eau Magnétique i trzy inne próbki) oraz kraciaste skarpetki Perry’ego. Czyli zaczęłam dzień od prezentów, powtórki z Ilii Malinina Upadłego oraz drzemki.
Następna pobudka w okolicach dziewiątej. Audiobook, śniadanie, telefon do Freda od Ka, z zaproszeniem i pogadanką o łyżwiarstwie oraz sporcie zawodowym ogólnie, zwykły domowy rozruch, pogoda nawet ok.
Chciałam zaprosić Kochanego na naleśniki, więc krótko po południu wyjechaliśmy do El Paso. Droga do miasta wiodła przez niedawno podtopione drogi prowincjonalne okraszone widokiem ośnieżonych gór.
Oczywiście, po kawie w ulubionym miejscu był zwyczajowy spacer do księgarni, gdzie znowu coś kupiłam, tym razem Parade Rachel Cusk (ostatnio zadałam SI pytanie, czy są jakieś pisarki a la w podobie Hjorth, w odpowiedzi pojawiła się m.in. Cusk, zobaczymy, ile warte są rozmowy z modelem szurającym bez filtra po każdej dziurze). W Guineysie po drugiej stronie ulicy kupiłam z kolei zestaw igieł dziewiarskich. Obydwa nabytki wprawiły mnie w nastrój osobliwie kontenty; do książki nie chciałam papierowej torby, wolałam trzymać ją w ręce, żeby podczas spaceru móc dotykać chropowatej grafiki na okładce, a igły co trochę wyciągałam z prawej kieszeni i podziwiałam ich piękną prostotę.
Kochany miał plan dodatkowy, obkupić żarciem nasze zdrowo jedzące myszy, po El Paso kontynuowaliśmy więc podróż bardziej na północ, do Newry. Widok gór przyprószonych śniegiem wyskakujący za nieośnieżonym, burym miastem wydał się mi jeszcze bardziej oniryczny.
Mieliśmy trochę czasu do spotkania z przyjaciółmi; po powrocie do Republiki pierwszy przystanek był pod Tesco, drugi pod Costą, gdzie zamówiliśmy kawę do papierowych kubków i ... kilkadziesiąt minut spędziliśmy w samochodzie, popijając kofeiną fabułę Sobowtóra (Kochany również wciągnął się w słuchanie, które zapewne skończyłabym w sobotę, gdyby nie ta wieczorna wizyta). W międzyczasie pogoda zmieniła się ze spacerowej w deszczową, trzymałam obute kopyta na desce rozdzielczej i bardzo się czegoś cieszyłam.
U przyjaciół godka o pogrzebach (nie wiem jak to się zaczęło) oraz ostatni odcinek drugiego sezonu 1670 (Fred przewidział zmartwychwstanie Bogdana). Dobry dzień, bardzo gruntujący w rzeczywistości, mojej, nie cudzej.

O, to bardzo proste ;-)
OdpowiedzUsuńRozmawialiśmy o miejscach w Dublinie, które chcemy odwiedzić, powiedziałaś o muzeum 14 Henrietta Street i jego kustoszu, pieśniarzu Macdarze Yeatesie, a gdy nasza rozmówczyni się zainteresowała muzyką, mnie się przypomniała jeszcze jedna pieśniarka Rois, a wtedy Ty zaczęłaś tłumaczyć, że specjalizuje się ona w lamentach pogrzebowych i tak już poszło dalej.
@Wolandzie, rzeczywiście, zupełnie mi to umknęło :D
UsuńCiągle zapominam że mam do obejrzenia drugi sezon 1670. Powinienem chyba sobie gdzieś to zapisać.
OdpowiedzUsuńAI mnie osłabiło w nocy, gdy próbowałem zlokalizować arię śpiewaną przez bas w operze Handla. Oryginalnie w "Poro, re dell’Indie" bas ma tylko recytatywy, a wczoraj w transmisji zaśpiewał i usiłowałem się dowiedzieć, skąd to było. Po długiej, a bezowocnej rozmowie zostałem odesłany do "Strasznego dworu" :D
@Dariuszu, obejrzeliśmy z długimi przerwami, bo nadal nie wykazujemy chęci płacenia za Netflix :)
UsuńUżywam SI do tłumaczenia na polski aktów potrzebnych mi do drzewa genealogicznego, ale trzeba program pilnować na każdym kroku, bo często przekręca fakty (choć pracę niewątpliwie przyspiesza). Z innymi rzeczami jest podobnie, coś, ktoś, gdzieś. Cusk jest rzeczywiście uznaną pisarką. Zobaczy się :)
1) Czekam na zdjęcia(w) kraciastych skarpet 😀
OdpowiedzUsuń2) To u Was na Walentynki dostaje się prezenty pod łóżkiem? 😱
3) Używasz słów, których znaczenie muszę szukać w google 😁
@Tomku, kraciastych skarpet na razie nie będzie.
UsuńTeż byłam zaskoczona 😸
Jakie słowo masz na myśli? Bo ja jestem dziwna taka 🤓
Oniryczny 😁
Usuń@Tomku, obstawiałam inne. Nie pytaj które, bo nie pamiętam, ale oniryczne wydawało mi się oczywiste ;)
UsuńPiękne miałaś walentynki, choć wydaje mi się, że Wy macie walentynki każdego dnia 😀 No i dobrze, aż miło popatrzeć!
OdpowiedzUsuń@FrauBe, staramy się mieć. Taki mój plan życiowy 😊
Usuń