Znowu leje. Szczególnie popołudnie coraz bardziej mokre. Nastrój nieco mi się poprawił, choć nie rozwiązałam problemu mokrej wykładziny, ani tym bardziej spadu; ot, zwykła akomodacja. Dzisiaj Kochany pracował, podróżowaliśmy razem w obydwie strony. Po powrocie do domu głównie niańczenie przymilających się kocóreczek, zeszło nam na tym mnóstwo czasu i pseudo-obiad zjedliśmy bardzo późno. Zagadaliśmy się o różnych adaptacjach Lalki Prusa, pewnie dlatego, że właśnie wyszły zajawki obydwu nowych wersji (adaptacja z Schuhardtem spodziewanie odjechana, film kinowy z Dorocińskim niepokojąco pastelowy). Wróciłam do kilku scen z poprzednich ekranizacji (Hasa i Bera), długo podtrzymywaliśmy temat.
Zapukali do nas zbieracze donacji z Breakthrough Cancer Research — po chłopaku ściekała woda, aż przykro było patrzeć, próbowałam pomóc skracając tę wizytę, więc wspomniałam, że mąż tu stoi, prawda, i wie wszystko w temacie. Nie decyduję się na wspieranie instytucji podczas rozmowy w drzwiach, więc tylko tyle mogłam zrobić.
Czym jest spad? Już wczoraj nie zrozumiałem, ale spad wrócił, więc przełamuję opory (niechęć do zdradzenia się z całkowitą ignorancją, a być może nawet czymś więcej) i dopytuję z ciekawości.
OdpowiedzUsuń@Dariuszu, osoba, która znika z listy.
UsuńAaa... Nie spotkałem się z takim określeniem. Myślałem, że to coś co przyszło w poczcie.
UsuńWspieram tylko organizacje sprawdzone i pomagające zwierzętom. Jeśli mogę pomóc, to zawsze wybieram zwierzęta. Od nich nigdy nie doświadczyłam zła, od człowieka - bardzo wiele.
OdpowiedzUsuń@FrauBe, mam różnie, czasami wspieram ludzi, ale staram się nie szastać wsparciem, a akwizycja charytatywna to nadal akwizycja.
Usuń