Strony

czwartek, 12 lutego 2026

2249. 120226.

I cóż, smutki w domu moim. Dowiedziałam się dopiero w pracy, od Kochanego. Kiedy zadzwoniłam po obiedzie, mamie głos się łamał … wieczorem poszła do Bronisia, przed snem kotek oczka miał takie miodowe, wielkie, jakby było lepiej. Jednak o drugiej, gdy tatko wstał na obchód, już było po wszystkim. Broniś przymilaczek umarł. Zjadł tyle tabletek, przyjął tyle zastrzyków, ale do wiosny czasu nie starczyło. Bardzo niesprawiedliwe. Już przecież znalazł najlepszy dom.

Kochany wymienił Babci dwa kółka i przywiózł mnie do domu. Deszczowo dzisiaj było, z rana deszczowo wręcz paskudnie (jechałam autobusem pierwszy raz po długiej przerwie, więc dopiero teraz mogłam się przekonać, że przystanek przesunął się o kilkadziesiąt metrów). 

Zapomniałam, że dzisiaj Tłusty Czwartek. 

Skończyłam słuchać Wzgórze psów.

6 komentarzy:

  1. Przykro... 😟 Szkoda 🐈‍⬛ i szkoda Twoich rodziców, bo to chyba trzeci zwierzak w przeciągu kilku miesięcy?...
    U mnie też jakieś niekończące się opady od kilku tygodni... ☔️🤦‍♀️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Aśka, moi rodzice mają dużo zwierząt, do tego kilka w podeszłym wieku. Śmierci Malinki i Macieja były bardzo przygnębiające, ale spodziewaliśmy się ich. Z Bronisiem było inaczej, miał mieć długie, dobre życie.

      Usuń
  2. Smutno, gdy odchodzą zwierzaki. To zawsze duże przeżycie, tym bardziej gdy smierć niespodziewana. Przykre bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @BBM, smutno. Można szukać pocieszenia w tym, że już nie cierpi, ale bardzo żałuję, że się więcej nie spotkamy (czyli podobnie, jak mam z ulubionymi ludźmi).

      Usuń
  3. Moje serce umiera za każdym razem, gdy słyszę o śmierci zwierzęcia. Znowu ryczę.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.