Strony

środa, 23 września 2026

2472. Jesień astronomiczna ...

przyszła w nocy.


W biurze na dobre odpaliłam ogrzewanie: jestem nadal wkurwiona, ale przynajmniej nie marznę. Kogut na głowie, wokół szyi kaszmirowy Smedley, do uszu wróciły ceramiczne kolczyki od artystycznej duszy (słonikomotylki spowodowały, że dziurka w lewym uchu znowu zaczęła krwawić). Po pracy zaszłam do Bootsa kupić coś do robienia kresek na oczach (Haute precision loreala w kolorze bordowy kaszmir). Można powiedzieć, że jestem w fazie kryzysu (zaufania, motywacji, wizji przyszłości), może wykluje się z tego coś nowego; asymetryczny sweter, nowy styl w makijażu, praca w innym zawodzie, nie wiadomo co wcześniej, co później oraz czy.

Jesień przyszła słonecznie. Nie jadłam, na porannej kawie do gazety/książki oraz na herbacie chodziłam do popołudnia, gdyż karmiła mnie nienawiść ;) Wpadłam do Saren zapytać what’s up, łgała tylko trochę, jak to ona. Z kolei Szefowa wpadła do mnie o trzeciej, trochę porozmawiałyśmy o różnych takich, w związku z czym spadło mi ciśnienie. Nie że rozmowa coś zmieniła, ale uspokoiłam się, bo naprawdę, nie ma się co ciskać, tylko działać trza w swoim własnym interesie ...

autor: mcfriendy

... poza tym już miałam w głowie plan wyjścia na miasto. O czwartej poszłam na obiad do Simony, restauracja była w połowie pusta, dostałam pochwałę moich siwków od wiekowych pań ze stolika po prawej (siwki borsucze dobrze widoczne, gdyż kogut) oraz boże błogosławieństwo od miejscowego świra z białą brodą – god bless you little flower, a proszę bardzo, proszę bardzo. Potem do Bootsa, jako się rzekło, oraz powrót do biura po lary i penaty. Zanim Kochany podjechał Babcią, zdążyłam sobie jeszcze próbne kreski wymodzić.

Ponieważ obiad miałam przed chwilą, od razu wzięliśmy koteczki na smycze. I tak sobie mrzonki snułam, że po obiedzie pójdziemy nad morze, gdyż pięknie, błękitnie, cicho, tymczasem przed ósmą mrok, że oko wykol. Najnowsza Gosia ze Szkocji obejrzana do połowy, bo chciałam jeszcze zagadać do mamy (omówienia: Gosia coraz słabsza, chodzi po dworze w kubraczku, skóra i kości, je niewiele, pies Felicjan śpi na fotelu brzuchem do góry, starość, pogoda, nasze koty, inne drobne sprawy). Zrobiłam na duolingo chwilę niemieckiego (widzę, że mama też) i zaraz zapuszczę nos w książkę przeżuwaną powoli. Dobranoc, miła jesieni.

4 komentarze:

  1. Bordowy eyeliner, powiadasz? 😃 I jak się na oku prezentuje? Lubię dobre eyelinery i tusze do rzęs, chociaż łapię się na tym, że z wiekiem jakieś makijażowe lenistwo mnie dopada. Niedobrze, bardzo niedobrze. I dlatego też kupię sobie lampę uv led do robienia paznokci. Może mnie to znowu na właściwe tory wrzuci? 😉

    Dwa razy musiałam przeczytać ostatni akapit, bo mi się jakoś Gosia ze Szkocji nałożyła na Gosię w kubraczku, chudą i bez apetytu i zastanawiałam się ile odcinków mnie ominęło 🙄😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Aśka, u mnie odwrotnie, makijaż robię umowny, np. przez ostatni rok nie używałam w ogóle podkładu, bo nie mogłam utrafić z kolorem.

      Na dwie Gosie nic nie poradzę (mogłam wspomnieć jeszcze kota o tym samym imieniu, ale akurat nie wszedł w kadr :)).

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.